Ropa taniała od początku sesji, bo podczas weekendu Donald Trump ogłosił bliskie „sfinalizowanie” porozumienia z Iranem, który ma ponownie otworzyć Cieśninę Ormuz. W poniedziałek prezydent USA informował z kolei, że negocjacje „postępują pomyślnie”. Choć nie brakowało sceptycznych głosów przypominających, że podobne nadzieje budziły się już wcześniej i dalszy bieg wydarzeń je dość szybko gasił, to poniedziałkowe zmiany kursów wyróżniały się na tle przeszłych.
- Jest domniemanie, że Cieśnina Ormuz zostanie otwarta w niedalekiej przyszłości i myślę, że rynek liczy na to, że sytuacja podaży i popytu się zrównoważy i sytuacja się unormuje – powiedział Bloombergowi Bart Melek, globalny dyrektor ds. strategii surowcowej w TD Securities.
Michelle Brouhard, dyrektor ds. polityki i ryzyka geopolitycznego w Kpler podkreśliła z kolei, że spadek cen ropy będzie ograniczony „dopóki cieśnina nie będzie otwarta”. Jej zdaniem, ogłoszenie porozumienie o ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz może obniżyć cenę ropy Brent do poziomu 85–90 USD, ale nie poniżej 80 USD z powodu znaczącej redukcji zapasów surowca na świecie i około miliarda baryłek utraconej produkcji. „Wciąż będzie również istniało jakieś ryzyko geopolityczne, które musi pozostać uwzględnione w cenie”, podkreśliła.
Na zamknięciu sesji na ICE Futures Europe kurs ropy Brent z wiodących, lipcowych kontraktów spadał o 7,15 proc. do 96,14 USD za baryłkę. To największy jego dzienny spadek od 6 maja i najniższy poziom na zamknięciu sesji od 21 kwietnia. Ropa z najmocniej handlowanych, sierpniowych kontraktów taniała na zamknięciu o 6,8 proc. do 93,42 USD. To czwarty spadek jej kursu w okresie ostatnich pięciu sesji. Jest to najniższe zamknięcie notowań od 22 kwietnia.
