Przed sesją na parkiety dotarły niepokojące dane z obszaru makroekonomii. W czerwcu indeks NY Empire State, obrazujący aktywność gospodarczą w rejonie Nowego Jorku spadł aż do minus 8,7 pkt. wobec oczekiwanego poziomu minus 2,4 pkt. Sygnalizuje to dalsze problemy amerykańskiej gospodarki i nienajlepsze oczekiwania odnośnie przyszłych trendów na rynku.
Sytuacji nie zmienia wyższy niż oczekiwano kwietniowy napływ kapitałów i zakup amerykańskich aktywów. Inwestorów do takich działań kusił bowiem głównie tani dolar.
Inwestorów czekają jeszcze dzisiaj dwa ważne wystąpienia. Przed senacką komisją finansów „spowiadać się” będzie Ben Bernanke, szef Fed. Swój komentarz do sytuacji na rynku zaprezentować ma też Jeffrey Lacker, szef filadelfijskiego oddziału Rezerwy Federalnej. Poprzednio wstrzymywał się on od decyzji podczas głosowania w sprawie poziomu stóp procentowych.
Gwałtowny wzrost cen ropy zniweczył nadzieje na odbudowanie popytu na walory producentów samochodów, linii lotniczych oraz spółek silnie uzależnionych od kosztów paliw (np. koncernów chemicznych).
Po porannym spadku „czarne” złoto zaczęło spektakularnie drożeć, mimo
potwierdzenia przez Arabię Saudyjską deklaracji zwiększenia wydobycia.
Aprecjację cen wymusiła informacja o pożarze na jednej ze zlokalizowanych na
Morzu Północnym platformie wydobywczej. Te wiadomości z miejsca pozytywnie
przełożyły się na kwotowania największych koncernów
paliwowych.