Jak bardzo szkodliwy wpływ na giełdy ma stan niepewności boleśnie przekonali się w poniedziałek inwestorzy handlujący na europejskich i amerykańskich rynkach akcji. Nastroje graczy determinowane były coraz bardziej pesymistycznymi doniesieniami z Iraku. Nie dość, że w porannym zamachu bombowym zginął szef irackiej Rady Zarządzającej, to amerykańska armia poinformowała o szczegółach jednego z ataków terrorystycznych na swój konwój sprzed kilku dni. Sugerują one, że reżim Saddama Husajna mógł jednak posiadać broń masowego rażenia. Wspomniany atak został bowiem przeprowadzony przy użyciu broni chemicznej – trującego gazu sarinu.
Nic dziwnego, że przy tak niesprzyjającym otoczeniu nie ma co liczyć na szybką obniżkę cen ropy naftowej, której wycena na nowojorskiej giełdzie paliwowej pobiła 21 letni rekord, dochodząc do poziomu 41,85 USD/b. Lekka przecena kontraktów terminowych podczas otwierającej tydzień sesji po 4 z rzędu zwyżkach nie jest jeszcze jaskółką zapowiadającą uspokojenie sytuacji na rynku ropy. Takie próby mają – według rynkowych spekulacji – podjąć amerykańskie władze i szefowie OPEC. Jak pokazuje jednak historia, od deklaracji do czynów droga jest bardzo daleka. Końcówka handlu na rynku paliwowym potwierdziła niestety tą swoistą prawdę. Notowania baryłki ropy zamknęły dzień ponownie na poziomie ponad 41 USD.
Amerykańscy inwestorzy mogli czuć się też rozczarowani publikacją indeksu aktywności sektora wytwórczego w stanie Nowy Jork. Jego wartość w pierwszej połowie maja wyniosła – wg danych Fed – 30,2 pkt, podczas gdy ekonomiści oczekiwali go na poziomie 34 pkt. Mimo wszystko był to już 13 z kolei miesiąc rozwoju tej branży.
Napięcie towarzyszące notowaniom odciskało swoje piętno na ich przebiegu od samego początku sesji, kiedy to indeksy straciły po niemal 1 proc. Potem zarówno Wall Street, jak i Nasdaq zdominował boczny trend, który niemal do końca sesji nie pozwalał ani na pogłębienie korekty, ani na znaczące zmniejszenie strat.
Oskarżenie amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd mocno dało się we znaki wycenie Lucent Technologies. Największy w USA producent sprzętu telekomunikacyjnego posądzany jest o błędy w księgowaniu swoich przychodów. Mający w pamięci afery Enronu czy WorldComu inwestorzy zareagowali na te doniesienia silną przeceną walorów spółki, która spadała o ponad 4 proc. Niczym w naczyniach połączonych dostało się także innym przedstawicielom sektora z Nortelem i Cisco Systems na czele.
Przeliczyli się posiadacze walorów PeopleSoft. Zredukowanie oferty zakupu akcji tej spółki przez koncern Oracle z 26 do 21 USD za walor skutkowało ponad 3,7-proc.spadkiem kursu. Oferent nie mógł też jednak zaliczyć poniedziałkowej sesji do udanych, gdyż cena jego papierów zniżkowała o niemal 2,16 proc. na rynku Nasdaq.
Z kolei na Wall Street, wśród spółek tworzących strukturę indeksu Dow Jones bardzo negatywnie zaprezentowały się walory Alcoa (ponad 3- proc korekta) oraz Caterpillera i Honeywell (2 proc. przecena).
Ostatni kwadrans handlu stał pod znakiem silnej podaży akcji w efekcie czego indeksy pogłębiły przecenę. Ostatecznie Dow Jones zamknął poniedziałkowe notowania 1,06-proc. korektą. Jeszcze słabiej wypadł Nasdaq Composite, który utracił kolejne 1,45 proc.
WST