Baryłka ropy z dostawą na kwiecień kosztuje w Nowym Jorku już blisko 38 USD. To najwyższa cena surowca od października 1990 r., czyli od czasu, gdy Irak okupował Kuwejt.
Przyczyną środowego wzrostu cen ropy o ponad 5 proc. są dane amerykańskiego Departamentu Energii i słowa Hansa Bliksa, inspektora ONZ w Iraku.
W ostatnim tygodniu podaż ropy spadła o 1 mln baryłek do 271,9 mln baryłek, czyli poziomu o 14 proc. niższego niż przed rokiem. Zdaniem analityków, jeśli sytuacja będzie się pogarszać, może zabraknąć surowca dla rafinerii.
Nastroje podgrzał jeszcze Hans Blix, szef oenzetowskich inspektorów rozbrojeniowych. Powiedział, że Irak „nie podjął jeszcze fundamentalnej decyzji o rozbrojeniu" i wciąż nie w pełni współpracuje z inspektorami.
ONO, Bloomberg