Ropa mocno tanieje. Paliwa (jeszcze) nie

Kamil Zatoński
opublikowano: 26-05-2010, 00:00

Przegrupowania w portfelach inwestorów najmocniej trzęsą rynkami surowcowymi. Cena ropy spadła już poniżej 70 dolarów

Ucieczka z rynków akcji i surowców nabrała tempa. Zaczęło się już w poniedziałek. Indeksy amerykańskich giełd zanurkowały w ostatniej godzinie sesji. Później fala spadków przetoczyła się przez Azję, gdzie indeksy traciły średnio po 3 proc. i dotarła do Europy, gdzie spadki wynosiły od 2,5 do nawet 5 proc. WIG20 był w grupie indeksów, które traciły relatywnie najmniej. Obroty były umiarkowane, by nie powiedzieć mizerne. Wtorkowa sesja na Wall Street zaczęła się za to od dynamicznej wyprzedaży. Na otwarciu indeks Dow Jones spadł o ponad 200 pkt.

Cięgi znów zebrał złoty. Kurs dolara wzrósł wczoraj aż o 3,5 proc. do 3,41 zł. To najwięcej od ponad roku. Notowania euro (które traciło do dolara) też wzrosły — do 4,16 zł, najwyżej w tym roku.

Pretekstów do kontynuacji wyprzedaży tzw. ryzykownych aktywów (akcji i walut rynków wschodzących) było aż nadto. Jeszcze w poniedziałek hiszpański bank centralny przejął zarząd nad kasą oszczędnościową CajaSur, a Międzynarodowy Fundusz Walutowy wezwał tamtejszy rząd do podjęcia zdecydowanych działań naprawczych w sektorze finansowym. Niepokojące wieści dochodziły także z Włoch, gdzie rząd Silvio Berlusconiego musi szybko znaleźć 24 mld euro, by zmniejszyć dziurę budżetową. Trzy grosze dołożyli też Chińczycy, którzy już od dłuższego czasu starają się zapobiec rosnącej bańce na tamtejszym rynku nieruchomości. Wszystko to na nowo podgrzało obawy o tempo globalnego wzrostu gospodarczego, a do pogorszenia nastrojów przyczyniło się dodatkowo rosnące napięcie militarne na Półwyspie Koreańskim.

Trwa też ewakuacja z rynków surowcowych. Wczoraj padła bariera 70 USD za baryłkę ropy naftowej. Jeszcze pod koniec kwietnia za baryłkę płacono prawie 89 USD. Było to najwięcej od października 2008 r. Od tego czasu z niewielkimi przerwami kurs już tylko spadał, a do wczoraj przecena sięgnęła 22 proc. Tak głębokiej przeceny surowca nie było od czasu bessy w drugim półroczu 2008 r., kiedy cena baryłki zjechała z rekordowych 146 USD do 55 USD (-63 proc.). Przyczyna była taka, jak dziś. Strach przed kryzysem finansowym nakazywał inwestorom ucieczkę do bezpiecznej przystani, za jaką uznawany jest dolar. Wtedy kurs EUR/USD w cztery miesiące spadł o 21 proc. Teraz spadek o blisko 20 proc. zajął pół roku.

Umocnienie dolara nabrało tempa w ostatnich tygodniach. Nie tylko do euro. Od początku maja indeks dolarowy, mierzący siłę amerykańskiej waluty do dziewięciu najważniejszych walut wzrósł już o 5,7 proc. Gwałtowny wzrost popytu na dolara potwierdzają też skokowo rosnące stawki LIBOR, pokazujące, jakie jest oprocentowanie pożyczek, których udzielają sobie banki. Od początku maja trzymiesięczny LIBOR wzrósł o 20 punktów bazowych — o więcej, niż połowę wyjściowej wartości. Wszystko to sugeruje duże prawdopodobieństwo dalszej przeceny surowców, w tym ropy naftowej. Tym bardziej, że jej monitorowane zapasy od kilku tygodni są wysokie.

Dla inwestorów giełdowych dalsza przecena ropy oznaczałaby kontynuację spadków na giełdach. Dla kierowców byłaby umiarkowanie dobrą informacją, bo mocniejszy dolar i tańsza ropa powodują obserwowaną od pewnego czasu obniżkę hurtowych cen paliw. Ceny detaliczne (a więc te na stacjach benzynowych) zawsze reagują z pewnym opóźnieniem, dlatego ewentualnego spadku (jeśli już, to niewielkiego) można oczekiwać dopiero za jakiś czas. Analitycy (czytaj obok) spodziewają się stabilizacji cen paliw i powrotu do wzrostów z początkiem wakacji.

Spirala obaw nakręca

spadki na rynkach świata

Marek Rogalski

Z sobotniego przejęcia mało znaczącej kasy oszczędnościowej CajaSur przez Bank Hiszpanii inwestorzy stworzyli sobie dość ciekawą historię. Dość szybko opakowano ten fakt w obawy o cały sektor bankowy Hiszpanii, ale nie tylko — także pozostałych krajów z południa Europy, które od jakiegoś czasu są już na celowniku spekulantów za sprawą problemów fiskalnych. Kreuje się nowy temat, który może się dopiero rozkręcać, bo jeżeli ktoś przyjrzy się chociażby kondycji greckich banków, to niewykluczone, że coś ciekawego tam znajdzie. To woda na młyn funduszy hedge, które jak się nieoficjalnie mówi od dłuższego czasu grają na wyraźniejsze osłabienie się euro.

W poniedziałek wieczorem "hiszpańska historia" zaraziła cały świat, odnotowano wyraźne spadki giełdowych indeksów (MSCI World znalazł się najniżej od 8 miesięcy) i przecenę na rynkach surowców. Awersja do ryzyka ponownie rośnie i wydaje się, że nie można już ignorować zagrożenia, jakim może być druga fala kryzysu. Bo wydaje się, że trudno będzie w najbliższym czasie znaleźć argumenty za powstrzymaniem EUR/USD przed zejściem na nowe minima poniżej 1,2140. Zwłaszcza że zakupy dolarów są dodatkowo napędzane przez eskalacje napięcia na półwyspie koreańskim. Kim Dzong Il postawił swoje wojska w gotowości, co m.in. doprowadziło do silnej przeceny waluty jego południowego sąsiada (Korei Południowej).

Sytuacja na rynkach światowych automatycznie przełożyła się na osłabienie złotego. Notowania euro poszły w górę do ponad 4,15 zł, a cena dolara przekroczyła 3,40 zł. Wydaje się, że to jeszcze nie koniec ruchu. Decydenci w resorcie finansów i banku BGK będą mieli wkrótce ponownie pole do interwencyjnego popisu.

Wakacje będą droższe

Dorota Gudaś

Wróciła silna korelacja między kursem dolara a hurtowymi cenami produktów gotowych. Umocnienie amerykańskiej waluty globalnie oznacza zniżkę cen paliw w hurcie w dolarach. Gdyby ta korelacja nie powróciła, ceny detaliczne byłyby obecnie wyraźnie wyższe.

Prognozujemy w tym tygodniu stabilizację cen na rynku detalicznym, a nawet ich niewielki spadek. W dłuższej perspektywie wszystko zależy od siły złotego, ale już można powiedzieć, że czeka nas drogi sezon wakacyjnych wyjazdów. Obecny średni poziom cen benzyny Eurosuper 95 jest już wysoki (4,75 zł). Czy 5 zł stanie się normą? Nie zdziwiłabym się. Z takim scenariuszem trzeba się liczyć. W sezonie wakacyjnym warto też pamiętać, że miejsca oblegane przez turystów charakteryzują się wyższymi cenami. Taka sytuacja na rynku paliw może jednak ożywić rynek autogazu. Wbrew wzrostom cen benzyny i oleju napędowego, ceny LPG są od dłuższego czasu stabilne, a wahania wynoszą zaledwie 1-2 gr.

Ceny paliw się ustabilizują

Szymon Araszkiewicz

W perspektywie kilku tygodni oczekujemy stabilizacji cen paliw na stacjach. Można nawet spodziewać się niewielkiego spadku w ślad za taniejącymi od kilku dni paliwami w hurcie. Prognozuję jednak, że kurs ropy odbije się z poniżej 70 USD za baryłkę obecnie (Londyn) i na początku lipca zobaczymy wzrost cen paliw płynnych. Dla oleju napędowego nie ma jednak mowy o cenach od 5 zł. Średnia krajowa cena benzyny bezołowiowej 95 również nie powinna dojść do 5 zł.

Wzrost cen z ostatnich miesięcy nie zmniejszy jednak konsumpcji benzyny, bo jest ona praktycznie sztywna. Na ten rok zakładamy także niewielki (2 proc.) wzrost konsumpcji oleju napędowego. Relatywnie tanim paliwem stał się obecnie gaz LPG, a stacje montujące instalacje przeżywają oblężenie. Ten rynek jest rozdrobniony, a wysoka konkurencja wymusza niskie ceny. Tu notowania światowe często nie mają większego znaczenia, a importerzy potrafią sprzedawać LPG bez marży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy