Ropa staniała w poniedziałek w USA o ponad 2,5 procent, gdy przedstawiciele OPEC zasygnalizowali, że organizacja ta nie śpieszy się z redukcją wydobycia.
Dodatkowo na cenę ropy oddziaływują informacje o rosnących dostawach paliw oraz umiarkowane prognozy pogody dla zurbanizowanych stanów Północnego Wschodu USA.
Na New York Mercantile Exchange cena lekiej ropy amerykańskiej z dostawą w marcu obniżyła się w poniedziałek o 1,20 dolara, do poziomu 45,28 dol. za baryłkę, najniższego od 5 stycznia w przypadku przyszłomiesięcznych kontraktów .
Kilka godzin wcześniej na London Petroleum Exchange wskaźnikowa dla rynku europejskiego cena ropy Brent z Morza Północnego obniżyła się o 85 centów, do 43,04 dol. za baryłkę.
Na rynek uspokajająco wpłynęła m.in. wygłoszona podczas weekendu wypowiedź irańskiego ministra do spraw ropy Bijana Namdara Zangeneha, który powiedział, że zwyżka cen ropy nie jest zgodna z logiką gospodarki i że będą one musiały spaść poniżej granicy 40 dol. za baryłkę.
"Czynniki sprzyjające wzrostowi cen nie mają żadnego ekonomicznego uzasadnienia i moim zdaniem w normalnych warunkach ceny te musiałyby spaść do poziomu odpowiadającego koszykowi ropy OPEC, to jest poniżej 40 dolarów za baryłkę" - powiedział.
Zanganeh jest kolejnym przedstawicielem krajów OPEC, który ocenia, że obecne ceny ropy są zbyt wysokie zarówno dla krajów konsumenckich jak i producenckich.
Od sesji ministerialnej OPEC z 31 stycznia, na której postanowiono nie zmieniać pułapu wydobycia, nowojorskie ceny ropy spadły już o 9 procent, mimo, że uczestnicy spotkania zastrzegli się, iż mogą zmienić decyzje po konsultacjach telefonicznych, w przypadku istotniejszych zmian sytuacji rynkowej.