Tak wielkich zmian notowań surowców do produkcji paliw nie było od wojny w Zatoce Perskiej
Ropa zaczęła chodzić na smyczy. Stąd niespotykane od lat rozchwianie cen.
Zmienność cen na rynku ropy jest najwyższa od wojny w Zatoce Perskiej z 1991 r. 29 września kurs ropy spadł o blisko 10 proc. Tydzień wcześniej notowania terminowe czarnego złota w Nowym Jorku skoczyły o ponad 16 USD za baryłkę. W obu przypadkach pośrednim sprawcą takich zawirowań był plan Paulsona. Gdy rynek dowiedział się, że plan ratunkowy dla sektora finansowego istnieje, popyt mocno wzrósł. Upadek planu wywołał wzmożoną podaż.
Recesja barometrem
Rollercoaster na rynku ropy wywołuje niepokój i niepewność inwestorów, tak jak na giełdach.
— Dziś o zachowaniu kursu ropy decydują nastroje na rynku akcji, które traktowane są jako barometr oczekiwań, czy będzie recesja i na ile silna. Jeśli zwyżkują giełdy akcji, ropa też pnie się w górę, i na odwrót — wyjaśnia Marcin Kiepas, analityk XTB.
Inwestorzy chcą wiedzieć, co będzie z gospodarką.
— Jeśli w USA będzie recesja, to spodziewam się spadku notowań ropy do 70-80 dolarów w perspektywie kilku miesięcy. Historycznie ostatnie trzy recesje przyniosły przecenę tego surowca o 50 proc. — dodaje Marcin Kiepas.
Jednak kryzys gospodarczy nie od razu musi się wiązać z nadmierną podażą surowca i nagłym spadkiem cen.
— Zapasy są teraz dość niskie. Notowania mogą osunąć się do 80-90 dolarów, ale nieprędko —mówi Urszula Cieślak, analityk BM Reflex.
W górę i w dół
Ropa wyraźnie drożała we wtorek i do południa w środę. Była to reakcja na sygnały amerykańskich kongresmenów, że zamierzają ocalić plan ratunkowy dla sektora finansowego. Rósł optymizm, co przeniosło się także na rynek paliw. Cena baryłki lekkiej ropy WTI na NYMEX w Nowym Jorku w dostawach na listopad przekroczyła w środę przed południem 102 USD. Później zaczęła tracić na wartości. Po godzinie 17.00, gdy amerykańskie indeksy zaczęły słabnąć, w dół poszedł także kurs ropy. Za baryłkę płacono już tylko 97 USD. Nie oznacza to jednak, że tak będzie także w najbliższych dniach.
— Z technicznego punktu widzenia wynika, że w najbliższych kilku tygodniach notowania ropy mogą wzrosnąć do 110-115 dolarów za baryłkę — mówi Marcin Kiepas.
Napięta sytuacja na globalnym rynku finansowym i widmo kryzysu gospodarczego sprawiają, że na drugi plan zeszły dyżurne czynniki decydujące o ruchach na rynku ropy. Dlatego na ostatnich sesjach mniejsze znaczenie dla notowań ropy miała korelacja z dolarem (gdy dolar słabł, ropa drożała i odwrotnie).
— To w tej chwili drugorzędny czynnik. Sądzę, że jeszcze przez pewien czas tak będzie, bo ropa nadal powinna chodzić jak rynek akcji — prognozuje Marcin Kiepas.
Maciej
Zbiejcik