Cena ropy w USA ponownie skoczyła do 54 USD za baryłkę. Na rynku dominują opinie, że rafinerie nie będą w stanie wyprodukować przed zbliżającą się zimą wystarczających do zaspokojenia popytu ilości oleju opałowego - podają brokerzy w czwartek.
"Mamy teraz do czynienia z wyraźnymi brakami oleju opałowego i to zarówno w USA, jak i w północno-zachodniej Europie" - powiedział Jack Kellet z Standard Bank. "To powoduje, że firmy spekulacyjne powstrzymują się przed sprzedażą, a rośnie zainteresowanie zakupami paliw" - dodał.
Ropa w USA w handlu elektronicznym na NYMEX wzrosła po godz. 10.00 czasu londyńskiego do 54 USD za baryłkę.
Nie można jednak wykluczyć, że po publikacji raportu Departamentu Energii, który przedstawi stan zapasów ropy i paliw w USA, dojdzie do jeszcze większych wzrostów cen; byłoby to możliwe, gdyby dane okazały się gorsze od oczekiwań rynku lub spadków, jeśli będą one lepsze od prognoz.
Analitycy spodziewają się, że zapasy ropy w USA w ubiegłym tygodniu wzrosły o 900 tys. baryłek, a paliw destylowanych -
spadły o 1 mln baryłek. Departament Energii poda swoje wyliczenia o rezerwach ropy i jej produktów o godz. 16:30.
Już w środę amerykańska ropa zaczęła drożeć i jej cena skoczyła o 2,2 proc. do 50,31 USD za baryłkę.
W Londynie baryłka ropy Brent spod dna Morza Północnego zdrożała na giełdzie paliw IPE w Londynie w czwartek po godz. 10.00 o 26 centów, do 50,31 USD.
We wtorek ropa w USA zdrożała przejściowo do 54,45 USD za baryłkę - najwyższego poziomu od czasu rozpoczęcia handlu kontraktami terminowymi na NYMEX.
aj/ ana/ pad/
