Ostatecznie indeks Dow Jones stracił 1,59 proc., zaś Nasdaq opadł o 1,80 proc.
Podane przed sesją dane o wydajności i kosztach pracy w pierwszym kwartale pozytywnie zaskoczyły, choć zasugerowały, że widząc schłodzenie gospodarki amerykańskie firmy zaczęły restrukturyzację. Wydajność zwiększyła się o 2,2 proc., więcej niż zakładali specjaliści. Rozczarował jednak spadek indeksu sprzedaży domów w marcu. Jego wartość zmniejszyła się o 1,0 proc. podczas gdy analitycy zakładali spadek o 0,6 proc. Potwierdza to ciągle złą sytuację na rynku nieruchomości, co niestety nie jest dobrym symptomem dla pozostałych sektorów.
Ogromny wpływ na przebieg notowań miały też informacje o zapasach ropy i paliw. W magazynach przybyło aż 5,65 mln baryłek ropy. Szacunki zakładały wzrost o 1,63 mln, co oczywiście przełożyło się na kwotowania walorów koncernów paliwowych jak przykładowo Exxona czy Chevrona. Mimo rekordowych cen surowca, traciły one na wartości. Znów też do głosu doszły obawy o wpływ rosnących kosztów energii na inflację, koszty spółek i poziom oraz strukturę wydatków konsumentów.
W prestiżowej średniej Dow Jones udany dzień tak naprawdę mieli wyłącznie
akcjonariusze Walt Disney. Medialny potentat pochwalił się wynikami pierwszego
kwartału, które przebiły konsensus rynkowy.