Dzisiaj odbyło się walne zgromadzenie ZM Invest (ZMI), spółki powiązanej z giełdowymi Zakładami Magnezytowymi Ropczyce (Ropczyce).
„Podczas walnego podjęto uchwałę o wyborze nowej rady nadzorczej, w skład której obecnie wchodzą pan Wiesław Roman Zaniewicz, pan Tadeusz Walczyk i pan Stanisław Ziemiński. Wybrana w demokratycznym głosowaniu nowa rada, pozwoli przywrócić normalność w działalności spółki ZM Invest” – głosi oświadczenie Leona Marcińca, jednego z dużych akcjonariuszy ZM Invest.
W sojuszu z Tadeuszem Walczykiem, Sławomirem Kłóskiem i Kazimierzem Sondejem mają większość głosów. W KRS jako prezes jest jednak wpisana Renata Czapka, związana z Ropczycami. To największy akcjonariusz spółki, mający 48 proc. akcji, ale nie wpuszczony na walne. Wszedł tylko radca prawny Józefa Siwca, prezesa Ropczyc, osobiście posiadającego jedną akcję ZMI.
- Dla nas to nie jest walne, bo zostało ono skutecznie odwołane, w tym mi.n. przez dzisiejsze ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. To zasadnicza kwestia - podkreśla Damian Dworek, partner w kancelarii RKKW Kwaśnicki Wróbel i Wspólnicy, reprezentujący prezesa Ropczyc.
Potwierdza, że na zebraniu uzupełniono radę o Wiesława Zaniewicza i Stanisława Ziemińskiego (Tadeusz Walczyk był jednym członkiem rady wpisanym do KRS). Dodaje jednak, że przegłosowano również zmianę statutu spółki tak by zgodę na zbywanie posiadanych przez ZMI akcji innych spółek wydawało walne zgromadzenie, a nie rada nadzorcza jak dotychczas.
- Istotne jest to, że gdyby Ropczyce wpuszczono to zmiana statutu mogłaby nie zostać przegłosowana, bo wymaga kwalifikowanej większości – mówi Damian Dworek.
Jeszcze niedawno ZMI posiadało 34 proc. akcji Ropczyc. Dysponujemy jednak kopiami dwóch dokumentów wskazującymi na to, że ZMI sprzedało te akcje Wiesławowi Zaniewiczowi. On i Leon Marciniec zaprzeczają.
Same walne odbyło się zaś w siedzibie spółki, którą Leon Marciniec opanował kilka dni temu przy wsparciu uzbrojonych i zamaskowanych ludzi detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Oni też dbali by nikt, kogo Leon Marciniec sobie nie życzył na walnym, nie wszedł na teren firmy. Nie wszedł m.in. drugi pełnomocnik prezesa Ropczyc jako osoby fizycznej. Jak nam przekazał motywowano to brakiem miejsc na sali.