Ropczyce wolą stołecznego fiskusa

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2015-07-30 22:00

Dawna ofiara opcji miała dość rzeszowskich urzędników

Zakłady Magnezytowe Ropczyce, jedna z większych firm na Podkarpaciu, przeniosły siedzibę do Warszawy. — Podkarpacka administracja nie ułatwiała firmie życia — mówi oględnie Józef Siwiec, prezes Ropczyc. Tłumacząc wprost: chodzi o fiskusa.

KRAJOBRAZ PO OPCJACH:
KRAJOBRAZ PO OPCJACH:
Ropczyce, którymi zarządza Józef Siwiec, uratowały się przed bankructwem. Obecnie płacą podatki i walczą o nowe rynki. W ubiegłym roku zarobiły na czysto 10 mln zł.
Maciej Gocłoń

Opcje wróciły

Napięcie w relacjach Ropczyc z urzędnikami skarbowymi pojawiło się ponad rok temu. Urzędnicy zażądali wtedy od producenta materiałów ogniotrwałych zapłaty, bagatela, 6,2 mln zł zaległego podatku. Chodziło o rozliczenie niesławnych opcji walutowych, które w 2009 r. doprowadziły wiele firm, głównie eksporterów, do upadłości lub na jej skraj. Ropczyce straciły wtedy prawie 20 mln zł. Pięć lat później fiskus uznał, że — w dużym uproszczeniu — koszt opcji nie może zostać uznany za koszt uzyskania przychodu. Ropczyce walczą. Mają po swojej stronie grono ekspertów i posłów, spotykali się też z sejmową Komisją Finansów Publicznych, co zaowocowało dwoma dezyderatami, wystosowanymi do ministra finansów.

— W 2009 r. państwo nie pomogło firmom przy opcjach, zostawiło je na pastwę banków. A teraz opcjami zajęły się urzędy skarbowe, które po pierwsze — nie pamiętają, w jakich warunkach firmy podejmowały decyzje w 2008 i 2009 r., a po drugie — chyba nie do końca zgłębiły naturę struktur opcyjnych — żalił się Józef Siwiec rok temu i dziś podtrzymuje opinię. Dyskusja Ropczyc z fiskusem nadal trwa, obejmując również wyższe instancje. Kolejnymi dyskusjami, jeśli będą, zajmie się już urząd skarbowy w Warszawie.

Miasto nie straci

— Takie decyzje zdarzają sie chyba ekstremalnie rzadko — komentuje, anonimowo, doradca podatkowy znający kulisy sprawy. Podkreśla, że firmie zależało po prostu na zmianie rozmówców, skoro z urzędnikami z Rzeszowa jest w klinczu. Zmiana siedziby to zmiana miejsca płacenia podatków, ale to nie oznacza, że Podkarpacie i Ropczyce stracą znaczącego płatnika. — Pracownicy nadal będą płacić podatki zgodnie z miejscem zamieszkania.

A podatki płacone przez firmy i tak są przekazywane do regionów, w którym te firmy mają oddziały. Liczone to jest proporcjonalnie do liczby zatrudnionych — tłumaczy doradca podatkowy. Z raportu rocznego Ropczyc wynika, że zapłaciły 3,5 mln zł podatku dochodowego za 2014 r. i 3,6 mln zł za 2013 r.

36 przypadków

Dyskusje z fiskusem na temat rozliczenia opcji walutowych prowadzą też Odlewnie Polskie, które z powodu tych instrumentów przeszły przez upadłość układową. Fiskus zażądał dopłaty 3,5 mln zł zaległego podatku, a Odlewnie odwołały się od tej decyzji. Ostatnio sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia.

— Nie myślimy o przenoszeniu siedziby. Nie ulega jednak wątpliwości, że urzędnicy oceniają nasze firmy w oderwaniu od realiów sprzed pięciu lat — uważa Leszek Walczyk, wiceprezes Odlewni Polskich. Ministerstwo Finansów podaje, że kwestię rozliczenia opcji badało w 45 postępowaniach wobec 36 podmiotów i zakwestionowało 12 przypadków. Z tego cztery przypadki okazały się bezsporne, a w ośmiu strony znalazły się na drodze sądowej.