Można oczywiście wyjść na tory, zaprzeć się nogami i powiedzieć, że wyceny są wysokie, luzowanie monetarne się kończy, a USA nie mają budżetu — ale pociąg i tak przejedzie.
Moim zdaniem, warto jest mieć akcje, zwłaszcza na rynkach wschodzących, gdzie wyceny są obecnie znacznie bardziej atrakcyjne niż na rynkach dojrzałych. Fundusze akcji z dużą ekspozycją na rynki wschodzące, zwłaszcza Turcję i Rosję, mogą być dobrym wyborem dla inwestorów akceptujących duże ryzyko.
Osobom z mniejszym apetytem na emocje polecałbym polskie obligacje skarbowe, które wydają się tanie. Ci, którzy nie chcą ryzyka, powinni uważać na obligacje polskich przedsiębiorstw — niektóre spółki budowlane i deweloperskie mogą nam jeszcze dostarczyć dużo emocji.