Kijów i Moskwa nie zdołały osiągnąć porozumienia w sprawie cen rosyjskiego gazu sprzedawanego Ukrainie. Szefowie resortów energetycznych obu krajów postanowili, że negocjacje będą kontynuowane w grudniu - poinformowały we wtorek służby prasowe Ministerstwa Paliw i Energetyki w Kijowie.
Podczas poniedziałkowego spotkania ministra paliw i energetyki Ukrainy Iwana Płaczkowa z jego rosyjskim kolegą, ministrem przemysłu i energetyki Wiktorem Christienką strona ukraińska zaproponowała podniesienie cen kupowanego w Rosji gazu z obecnych 50 do 80 dolarów za tysiąc metrów sześciennych.
Odpowiedzią Rosjan, którzy chcą podwyższenia cen eksportowanego na Ukrainę gazu do poziomu światowego, było kategoryczne "nie".
Ministerstwo Paliw i Energetyki Ukrainy w przekazanym mediomkomunikacie, ograniczyło się jedynie do ogólnikowej informacjina temat kwestii, które zostały omówione podczas poniedziałkowych negocjacji.
Jednak, jak donosi gazeta "Kommiersant-Ukraina", powołując się na źródła zarówno w ukraińskiej, jak i rosyjskiej delegacji, żadna ze stron rozmów nie była gotowa do kompromisu. I Ukraińcy i Rosjanie "przedstawiali własne stanowiska jako wolę polityczną swoich rządów" - czytamy.
Płaczkow zaproponował Christience powrót do ustaleń zawartych w 1999 roku, zgodnie z którymi cena gazu dla Ukrainy wynosi 80 dol. za tysiąc m3, a cena za przesyłanie gazu przez terytorium Ukrainy do innych państw to 1,75 dol. za 100 km gazociągu.
Dziś, według protokołu dodatkowego, podpisanego w 2000 roku między rosyjskim Gazpromem a ukraińskim Naftohazem, Ukraina kupuje rosyjski gaz w cenie ulgowej - 50 dol. za tysiąc m3, a Rosja płaci za przesyłanie gazu na Zachód 1,09 dol. za 100 km gazociągu.
Christienko opowiedział Płaczkowowi, że jego propozycja jest nie do przyjęcia, ponieważ ceny gazu nie zmieniały się od 2000 roku.
Rosyjski minister wyjaśnił, że cena ropy, która w umowach międzynarodowych związana jest z ceną gazu, wzrosła od tego czasu dwukrotnie i oświadczył, że Kijów powinien płacić za rosyjski gaz 160 dolarów za tysiąc metr sześć.
"Kommiersant-Ukraina" przewiduje, że sprawa cen gazu pozostanie nierozwiązana do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych na Ukrainie. "Ukraińskie władze będą wówczas mogły podnieść ceny, nie obawiając się o swoje rankingi wyborcze" - pisze gazeta.
Jarosław Junko