Prezydent Rosji Władimir Putin zdecydowanie wygrywa po niedzielnej pierwszej turze niedzielnych wyborów prezydenckich i w praktyce ma już niemal pewną reelekcję na kolejną czteroletnią kadencję (2004-2008).
Według danych Centralnej Komisji Wyborczej powstałych po obliczeniu rezultatów z 34,6 proc. wszystkich komisji wyborczych, Putin otrzymał 68,8 proc., a jego główny rywal - komunista Nikołaj Charitonow - 14,7 proc..
Lewicowy nacjonalista Siergiej Głazjew dostał 4,3 proc. głosów, liberalna kandydat Irina Chakamada 4,2 proc., populista Oleg Małyszkin 2,6 proc., zaś przewodniczący Rady Federacji (odpowiednik Senatu) Siergiej Mironow 0,8 proc.
3,7 proc. wyborców skorzystało z możliwości, jaką daje im ordynacja i zagłosowało przeciwko wszystkim kandydatom.
- Pyrrusowe zwycięstwo Putina - takie są pierwsze reakcje niezależnych analityków na tryumf rosyjskiego prezydenta w niedzielnych wyborach, w których ubiegał się on o reelekcję i przedłużenie sprawowanych od ponad 4 lat rządów.
- Putin wygrał, jest to jednak zwycięstwo niskiej próby - zdewaluowane przez cały szereg wydarzeń, jak faworyzowanie go przez kanały telewizyjne, czy sytuację, w której on - najpopularniejszy polityk w kraju zmuszony był walczyć z politykami drugiego albo nawet trzeciego rzędu - powiedział PAP analityk fundacji Carnegie Nikołaj Pietrow.
Niezależny komentator Julia Łatynina uważa za porażkę popularnego prezydenta sytuację, w której głosowało na niego "zaledwie" 70 proc. spośród trzech piątych Rosjan, które wzięły
udział w wyborach.
Współautor książki o Putinie Awtandił Cuładze był nieco bardziej umiarkowany w ocenie wyników wyborów, podkreślając, że zgodne są one z częścią sondaży.
- Rezultat w okolicach 70 proc. był do przewidzenia, na nieszczęście dla Putina te wybory będą też jednak kojarzone z pewnymi zabiegami socjotechnicznymi, bez których prezydent też by wygrał - powiedział rosyjski socjolog i politolog.
Wszyscy troje zwracali uwagę na sukces rywala Putina Nikołaja Charitonowa, który na razie ma 14,3 proc. głosów, a więc nieco więcej niż jego ugrupowanie - Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej (KPRF) w grudniowych wyborach parlamentarnych.
Jakub Kumoch