Rosja to kraj dla odważnych

Jagoda Fryc
opublikowano: 2014-06-05 00:00

Fundusze akcji rosyjskich zarobiły w maju najwięcej — średnio 10,3 proc. To nie jest jednak początek rajdu — przestrzegają specjaliści.

Choć sytuacja za naszą wschodnią granicą jest daleka od spokojnej, to jednak ryzyko otwartej wojny pomiędzy Rosją a Ukrainą istotnie spadło. To wystarczyło, aby głodni zarobku globalni gracze rzucili się na rosyjskie akcje.

— Władimir Putin raczej nie będzie dążył do otwartej konfrontacji, tylko podobnie jak do tej pory, będzie prowadził propagandę, jednocześnie po cichu wspierając separatystów. Z sukcesem udało się też przeprowadzić wybory prezydenckie na Ukrainie. Petro Poroszenko dostał silny mandat społeczny, który będzie ciężko podważyć nawet Rosji. Jeśli do tego dodamy brak sankcji ekonomicznych z Zachodu, to łatwo wytłumaczyć tak silne odreagowanie — wyjaśnia Szymon Borawski-Reks, zarządzający funduszami Arka.

Największym beneficjentem odbicia na giełdzie w Moskwie został Quercus Rosja, który zarobił w maju 12,2 proc. Jego rywale zyskali średnio ponad 10 proc. Zdaniem specjalistów,nie można jeszcze mówić o trwałym trendzie, dlatego zamiast liczyć, że jeszcze coś się ugra, lepiej włączyć przycisk „ewakuacja”.

— Do inwestycji na rosyjskim rynku zawsze należy podchodzić ostrożnie. Jeśli ktoś był na tyle odważny, że zdecydował się zainwestować w marcu lub kwietniu, to może rozważyć przynajmniej częściową realizację zysków. Nie spodziewam się jakiegoś masowego powrotu kapitału do Rosji. W dłuższym horyzoncie kluczowym czynnikiem powinny być fundamenty gospodarki, a te są gorsze niż w innych krajach regionu — uważa Szymon Borawski-Reks.