Rosja tylko dla odważnych?

opublikowano: 11-01-2011, 11:23

Coraz szersze grono krajowych i  zagranicznych zarządzających twierdzi, że europejskie rynki wschodzące będą tegorocznym hitem inwestycyjnym. Wśród nich wyróżnia się Rosję, która jest najtańszym i w opinii wielu fachowców najbardziej perspektywicznym rynkiem Europy Wschodniej. Czy jednak giełda rosyjska, która uchodzi za zakładnika kursu ropy naftowej, jest rzeczywiście godna uwagi?

W poprzednim cyklu koniunkturalnym załamanie na moskiewskiej giełdzie przyszło późno, tj. w czerwcu 2008 r., gdy pękała spekulacyjna bańka na ropie. Spowodowało to niezwykle silne spadki na lokalnym parkiecie. W ciągu zaledwie trzech i pół miesiąca, od czerwca do połowy października 2008 r., główny indeks giełdy rosyjskiej RTS stracił prawie -80 proc. Skali i tempa obniżki nie wyjaśniały jedynie przesłanki gospodarcze, ale również panika. We wspomnianym okresie cena ropy w dolarach spadła o –50 proc, co wydaje się być podstawowym powodem pogłębienia się załamania cen na moskiewskiej giełdzie. Spadki były na tyle istotne i nagłe, że kilkukrotnie zawieszano notowania. Wyjście z inwestycji nie było łatwe. Jednak zgodnie z dewizą, że w trakcie odbicia najbardziej zyskują ryzykowne rozwiązania, rosyjski indeks RTS w 2009 r. odreagował zyskując ponad +130 proc. Należy dodać, że ten świetny wynik został osiągnięty w okresie gdy gospodarka tego kraju znajdowała się w głębokiej recesji. Głównym powodem tego silnego odbicia oprócz poprawy koniunktury na światowych parkietach była ponownie drożejąca w zawrotnym tempie ropa.

Dziś sytuacja makroekonomiczna Rosji jest znacznie lepsza, na co w swoich ostatnich komentarzach zwracali uwagę chociażby zarządzający z Quercus TFI, BlackRock czy Noble Funds TFI. Szacuje się, że, pomimo ubiegłorocznej suszy, której skutkiem jest niemal -11 proc. spadek produkcji rolnej w 2010 r., dynamika PKB wyniesie prawie +4 proc. Optymizmem napawa blisko +9 proc. (r/r) wzrost produkcji przemysłowej oraz wzrost inwestycji kapitałowych o +3,8 proc. (r/r). Do inwestowania zachęcają nie tylko pozytywne informacje makroekonomiczne, ale także wiadomości płynące z samych spółek, w których postawiono na walkę z zadłużeniem przedsiębiorstw oraz odbudowę rentowności. Wszystkie działania mają przełożyć się na +25 proc. dynamikę wzrostu zysków w 2011r., przy średniej dla rynków wschodzących na poziomie nieco ponad +15 proc. Eksperci podkreślają, że niski wskaźnik cena/zysk (6,5) rosyjskiej giełdy czyni ją pod tym względem najtańszą w regionie i stwarza fundamentalną podstawę pod zdecydowane zwyżki kursów. Czy zatem giełda rosyjska skazana jest na wzrosty? Zagrożeniem dla tego scenariusza jest nieufność, jaką inwestorzy zagraniczni darzą ten uwikłany w politykę rynek. Rząd rosyjski zdaje sobie jednak sprawę ze skali problemu i przyznaje się do zintensyfikowanych prac nad poprawą klimatu inwestycyjnego i ociepleniem wizerunku Rosji na świecie.

Dla nas jednym z najprostszych sposobów inwestowania w Rosji są fundusze akcji rosyjskich. Obecnie na naszym rynku dostępnych jest 6 produktów akcji rosyjskich. Są to fundusze DWS Rosja, ING Rosja, Quercus Rosja, które są oferowane w złotych. Możemy także skorzystać z funduszy instytucji zagranicznych takich, jak HSBC GIF Russia Equity i Raiffeisen-Rosja-Akcje dostępnych w walutach obcych. W ofercie znajduje się także jeden fundusz ubezpieczeniowy Nordea UFK – East Capital Akcji Rosyjskich.

Koniunkturę w Rosji możemy także wykorzystać poprzez niektóre fundusze akcji Nowej Europy. Trzeba jednak pamiętać, że dla części z nich udział spółek rosyjskich zależy od upodobań zarządzających i realizowanej polityki inwestycyjnej. Jedyną propozycją, która może się obecnie pochwalić wysokim, bo prawie 61 proc. zaangażowaniem na tamtejszym rynku jest fundusz UniAkcje Nowej Europy. Pozostałe fundusze Nowej Europy, z oferty krajowych TFI, w mniejszym stopniu lokują swoje środki na rosyjskim parkiecie. Nieco inaczej wygląda sytuacja w funduszach Emerging Europe oferowanych przez podmioty zagraniczne, które co do zasady charakteryzują się wysokim zaangażowaniem w akcje moskiewskiej giełdy. Różnice w konstrukcji portfeli w funduszach Nowej Europy opisywaliśmy już w 2008 roku w materiale „Rosja daje i odbiera”.

Chociaż według coraz liczniejszej grupy zarządzających wiele wskazuje na to, iż potężny rosyjski rynek kapitałowy dojrzewa, a procesy prywatyzacyjne oraz gruntowne reformy powinny wygenerować wartość dodaną na giełdzie, to należy pamiętać, że gospodarka i indeksy tamtejszych parkietów są w olbrzymiej mierze zależne od cen surowców, w tym w szczególności kursu ropy naftowej. Naiwnym byłoby wiec przypuszczenie, że kluczem do dalszych wzrostów tym razem nie będzie ropa. W tej sytuacji optymizmem napawają napływające prognozy, które zakładają, że ceny surowców będą w dalszym ciągu rosnąć. Jest to zresztą zgodne z fazą cyklu koniunkturalnego, w jakiej obecnie znajduje się światowa gospodarka. Sprzyjającym środowiskiem dla cen surowców, a w konsekwencji i funduszy akcji rosyjskich powinien być również zakładany globalny wzrost inflacji. Powodów do niepokoju nie daje także publikowany przez OECD, wyprzedzający koniunkturę wskaźnik CLI, który sugeruje dalszą ekspansję gospodarki rosyjskiej. Z ostatnich danych firmy analitycznej Emerging Portfolio Fund Research wynika, że wsparciem dla rosyjskiej giełdy jest coraz silniejszy napływ środków do funduszy akcji rosyjskich. Ze wszech miar dane i prognozy wydają się zatem zachęcające.

Trzeba jednak pamiętać, że fundusze rosyjskie, tak jak gra w rosyjską ruletkę, są z natury rzeczy bardzo ryzykowne. Jedną ze strategii może być zatem aktywne monitorowanie inflacji i cen surowców.

Paweł Wróbel, Michał Duniec
Specjaliści Analiz Online

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane