Po wprowadzeniu zakazu importu mięsa z Ukrainy Rosja dodatkowo zabroniła wwozu ukraińskich wyrobów mlecznych. Poinformował o tym w piątek ukraiński minister rolnictwa Ołeksandr Baraniwski. Decyzję Moskwy nazwał niezrozumiałą.
Baraniwski powiedział, że nie rozumie tej decyzji sugerując, że może za nią stać "polityka".
Oświadczył, że zakaz importu jest dotkliwym uderzeniem w interesy producentów mleczarskich na Ukrainie, ponieważ sprzedają rosyjskim odbiorcom ok. 60 proc. swoich wyrobów. Dotyczy to przede wszystkim producentów sera.
W czwartek Baraniwski określił jako polityczną decyzję Rosji o zakazie importu ukraińskiego mięsa i jego przetworów. Wtedy jednak minister nie okazywał większego zmartwienia, bowiem, jak powiedział, Ukraińcy praktycznie nie sprzedają Rosjanom mięsa.
Rosyjskie ministerstwo rolnictwa zapowiedziało wprowadzenie od 20 stycznia czasowego zakazu importu wszystkich rodzajów produktów zwierzęcych z Ukrainy.
Moskwa zarzuca Kijowowi, m.in., "liczne naruszenia rosyjskich norm weterynaryjnych" i "brak odpowiedniej kontroli nad dostawami i przeróbką mięsa". Są też zarzuty nielegalnego reeksportu do Rosji, niekiedy z wykorzystaniem podrobionych zaświadczeń weterynaryjnych, mięsa, w tym z Polski, z której Rosja zabroniła importu mięsa.
Stosunki między Rosją a Ukrainą są w ostatnich miesiącach bardzo chłodne. Po sporze gazowym, który zakończył się podwojeniem cen kupowanego przez Ukrainę gazu, zaczął się konflikt w sprawie latarni morskich użytkowanych przez stacjonującą na Krymie Flotę Czarnomorską.
Jarosław Junko