Rosja zaszkodziła handlowi glazurą
Na polskim rynku znów królują krajowe płytki ceramiczne
NIE DO ODZYSKANIA: Uważam, że nie ma szans na tak dużą sprzedaż na Wschód jak do tej pory. Tamtejsi odbiorcy chcieliby nawiązać współpracę, ale niestety nie mają pieniędzy. Poza tym płytki nie są artykułem pierwszej potrzeby, więc nie liczę na szybkie odzyskanie rynku wschodniego — mówi Janusz Wójcik, właściciel Przedsiębiorstwa Handlowego Arcer. fot. Grzegorz Kawecki
Hurtownicy płytek ceramicznych zgodnie twierdzą, że stracili dobrych klientów, jakimi byli przybysze ze Wschodu. Kryzys rosyjski spowodował też, że wielu odbiorców zubożało i nie kupuje już tyle co dawniej. Przedsiębiorcy szacują, że sprzedaż spadła o ok. 30 proc.
W Polsce działa kilku producentów płytek ceramicznych. W opinii hurtowników do najbardziej znaczących należą Zespół Zakładów Płytek Ceramicznych Opoczno, Ceramika Paradyż, Norbud i Zakłady Ceramiki Budowlanej Tubądzin. Wśród wyrobów importowanych największą popularnością cieszą się płytki z Włoch i Hiszpanii. Hurtownicy cenią sobie przede wszystkim włoską terakotę, twierdząc, że zalicza się do najlepszych na świecie.
— Nasza firma bazuje na polskich płytkach. Kiedyś pozycję dominującą miała fabryka z Opoczna, później nastąpił boom na płytki włoskie. Obecnie na rynku funkcjonuje kilku dobrych polskich producentów, groźnych dla Opoczna — twierdzi Janusz Wójcik, właściciel Przedsiębiorstwa Handlowego Arcer.
Rosyjskie załamanie
Hurtownicy, porównując sprzedaż w grudniu tego roku z wynikami sprzed dwunastu miesięcy, zaobserwowali znaczny spadek zainteresowania płytkami ceramicznymi.
— Kryzys w Rosji miał ogromny wpływ na sprzedaż. Eksportowaliśmy na tamtejszy rynek ok. 20 TIR-ów płytek rocznie, obecnie tylko 2 — twierdzi Janusz Wójcik.
Inni również zaobserwowali znaczny spadek sprzedaży.
— Kryzys odbił swoje piętno na naszych wynikach. Sprzedaż spadła o jakieś 20-30 proc. —twierdzi Mirosław Żuraw, właściciel firmy Ceramika Ital.
— Codziennie mieliśmy klientów zza wschodniej granicy. Przyjeżdżały całe autobusy, inni załadowywali na minibusy po 2-3 tony płytek. Teraz takie sytuacje zdarzają się sporadycznie — dodaje Zdzisław Makowski z firmy Cerec.
Siła reklamy
Jeszcze kilka lat temu dominującą pozycję na rynku miały Zakłady z Opoczna. O walkę z państwowym gigantem pokusiło się kilku prywatnych producentów, którzy teraz z powodzeniem funkcjonują na rynku.
— Czasami zdarza się, że przychodzi klient i dopytuje się o płytki z Tubądzina. Kiedyś było to nie do pomyślenia — twierdzi Janusz Wójcik.
Mimo to płytki z Opoczna nadal cieszą się ogromną popularnością wśród Polaków.
— Przychodzą do nas klienci, którzy dopytują się tylko o płytki z Opoczna. Często nie chcą słyszeć o innych producentach — twierdzi Mirosław Żuraw.
Pomimo załamania się wschodniego rynku niektórzy przedsiębiorcy nie narzekają na sprzedaż w kraju.
— Sprzedaż jest dobra, zmieniła się tylko sezonowość. Kiedyś w grudniu z uwagi na odliczenia od podatku było bardzo dużo pracy. Obecnie grudzień jest miesiącem spokojniejszym. Najgorszy jest styczeń, za to dobrym okresem jest czas wakacji, gdyż dużo ludzi robi w tym czasie remonty — twierdzi Janusz Wójcik.
Inni hurtownicy są bardziej pesymistycznie nastawieni. Zdzisław Makowski z firmy Cerec, specjalizującej się w płytkach włoskich i niemieckich, uważa, że zła kondycja polskiego budownictwa nie wpływa dodatnio na sprzedaż płytek.
— Dużą część oferty kierujemy do klienta zamożniejszego. Niestety nasze społeczeństwo ubożeje. Teraz mamy mniej klientów niż przed rokiem, ale ilość sprzedawanych płytek utrzymuje się na takim samym poziomie — twierdzi Zdzisław Makowski.
Twierdzi on, że firma osiągnęła pewną stabilizację i trudno jej będzie zwiększyć sprzedaż.
— Spodziewam się raczej spadku sprzedaży — dodaje.