Rosyjscy użytkownicy chcący pobrać pakiety oprogramowania Java ze stron amerykańskiej firmy Oracle, są witani komunikatem o nałożeniu embargo na kraj, w którym przebywają, informował ostatnio portal technologiczny ZDNet. Uniemożliwia im to pobranie sterowników dla języka programowania, który wykorzystywany jest w praktycznie wszystkich nowoczesnych urządzeniach – od smartfonów, przez komputery po centra danych.

Doniesienia te zbiegły się w czasie z ogłoszeniem przez Władimira Putina planu technologicznego uniezależnienia się od Stanów Zjednoczonych. Już pod koniec lipca agencja Bloomberg informowała o działaniach rosyjskiego parlamentu, który chce wprowadzić nakaz korzystania z programów i sprzętu wyprodukowanych w Rosji. Miałyby mu podlegać wszystkie instytucje publiczne.
- Chodzi tu oczywiście o sankcje. Jeśli wziąć pod uwagę napięcia międzynarodowe, zastąpienie importu lokalnym oprogramowaniem i sprzętem jest kluczowe dla zapewnienia samowystarczalności – mówi agencji Bloomberg Andriej Czernogorow, sekretarz Komisji Sprzętu i Oprogramowania.
Nasz wschodni sąsiad w znaczącym stopniu jest uzależniony od dostaw z Zachodu. Tylko 10 proc. zapotrzebowania na sprzęt jest pokrywane z krajowej produkcji. Nieco lepiej wygląda to w przypadku oprogramowania, choć wciąż 67 proc. programów ma swoje korzenie poza granicami Rosji.
Proces izolowana się od zachodniej „myśli technologicznej” zaczął się już 4 lata temu. To właśnie wtedy Putin ogłosił program rządowej przesiadki z Windowsa na zmodyfikowaną, rosyjską wersję Linuxa, rodziny systemów operacyjnych rozpowszechnianych na zasadzie wolego oprogramowania, które każdy może dowolnie modyfikować.
Dla zachodnich korporacji rosyjski rynek jest jednym z kluczowych ze względu na szybki wzrost. W zeszłym roku przychody największych informatycznych firm – Microsoftu, HP, IBM, Cisco, Oracle i SAP – wyniosły tam 8,1, mld USD. Rosja jest także ojczyzną kilku firm informatycznych liczących się w świecie, jak np. Kaspersky Lab, tworzącej programy antywirusowe, czy ABBYY, która opracowuje programy do skanerów. A już niedługo Rosja ma się także stać producentem procesorów.
Dotychczas na tym rynku rządziły amerykańskie korporacje – Intel i AMD. Rosja obawia się, że zostawiają oni w swoich produktach furtki umożliwiające zdalny dostęp do komputerów. Dlatego już w przyszłym roku do ministerialnych komputerów mają trafić Bajkały – procesory rosyjskiej produkcji, choć oparte o strukturę opracowaną w Stanach. Rządowy rynek w Rosji ma być warty 1,3 mld USD.
- Pomysł wspierania lokalnych technologii jest uzasadniony, ale jego wprowadzenie w życie może faworyzować mniej efektywne rozwiązania – komentuje Nikołaj Komlew, szef Rosyjskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorstw Informatycznych.
