PB Po Godzinach
Partnerem cyklu EKO jest logo Provident

Roślinni gangsterzy z Łodzi

opublikowano: 23-07-2021, 14:30

Anecie Borizovski, właścicielce sklepu zero waste Gang Paszczaka, udało się żyć przez rok, nie produkując śmieci. Było to trudne zadanie, wymagające wprowadzenia wielu restrykcji. Dziś nie wciela ich w życie w stu procentach, jednak zaraża kolejne osoby ideą minimalizmu, miłością do roślin i chęcią pomagania.

Cenny czas:
Cenny czas:
Nie ulegam łatwo reklamie namawiającej do kupienia kolejnej nowości kosmetycznej, która od innej różni się tylko opakowaniem, a mając mniej przedmiotów, mam więcej czasu, bo nie poświęcam go na dbanie o rzeczy – twierdzi Aneta Borizovski, właścicielka sklepu zero waste Gang Paszczaka.
K.Jarczewski

Filozofię zero waste Aneta Borizovski wyniosła z domu, choć gdy była dzieckiem, takie pojęcie jeszcze nie istniało.

– Funkcjonowało natomiast pojęcie gospodarności i oszczędności. Pamiętam, że dostaliśmy od kogoś z zagranicy zgrzewkę soków w kartonowych pudełkach – u nas rozwiązanie nieznane. Mama z tych pudełek zrobiła mi pojemniki na długopisy i ołówki, byłam nimi zachwycona. Babcia zawsze dbała o swoje rzeczy, pokazała mi, że dzięki temu mogą przetrwać lata, a wyglądają jak nowe. To pokolenia, które z powodów braków rynkowych musiały umieć dbać o rzeczy, a nie wyrzucać ich po najmniejszym uszkodzeniu. Tego uczyły mnie mama i babcia – wspomina Aneta Borizovski.

Minimalizm równa się wolność

Tak naturalnie:
Tak naturalnie:
Jeżeli w ogrodzie rosną rośliny miododajne, warto w ich sąsiedztwie zainstalować domki dla owadów. Aneta Borizovski propaguje takie inicjatywy.
K.Jarczewski

Właścicielka Gangu Paszczaka również stara się tak robić, co nie oznacza, że ma w szafie wyłącznie rzeczy kupione dawniej – bierze udział w akcjach wymiany ubrań, organizuje takie akcje razem z koleżankami. Rok bez śmieci zaczęła od obserwacji i eliminacji.

– Okazało się, że najszybciej zapełnia się kosz z plastikiem. Postanowiłam go wyeliminować, dlatego chodzę na zakupy z własnymi torbami i pojemnikami. To oznaczało rezygnację z zakupów w marketach, jednak w małych sklepach i na ryneczkach sprzedawcy już są z tą formą oswojeni –przywołuje tamten czas Aneta Borizovski.

Restrykcyjny rok był jednak sporym wyzwaniem.

– Pamiętam, że odmówiłam dziecku, które częstowało mnie cukierkiem opakowanym w celofan. Powiedziałam, że ciocia nie je słodyczy, ale było mi przykro… – wspomina.

Dobre nawyki:
Dobre nawyki:
Aneta Borizovski wciąż stara się ograniczać produkcję śmieci, np. zbiera skorupki jajek, które wykorzystuje jako nawóz.
K.Jarczewski

Aneta Borizovski uważa, że to doświadczenie dało jej jednak poczucie wolności.

– Nie ulegam tak łatwo reklamie namawiającej do kupienia kolejnej nowości kosmetycznej, która od innej różni się tylko opakowaniem, a mając mniej przedmiotów, mam więcej czasu, bo nie poświęcam go na dbanie o rzeczy. Nie kupuję też zbędnych gadżetów, od których roi się na rynku, a które paradoksalnie mają pomagać w minimalistycznym życiu. Przecież nie muszę mieć specjalnego pojemnika na zupę, wystarczy szklany słoik – wypunktowuje propagatorka zero waste.

Wiele nawyków po próbnym roku jej zostało, np. picie wody z kranu zamiast butelkowanej, zbieranie skorupek od jajek, które wykorzystuje jako nawóz, czy ograniczenie opakowań w swoim działającym od roku sklepiku przy ulicy Nowomiejskiej w Łodzi.

Zielona droga

Naturalne świece
Naturalne świece
K.Jarczewski

Wszystko zaczęło się od założenia na Facebooku grupy Łódzki Gang Paszczaka, a właściwie jeszcze wcześniej – od mijanej przez Anetę Borizovski rośliny na klatce schodowej.

– Wprawdzie jestem wegetarianką, ale o roślinach doniczkowych nie miałam wtedy pojęcia. Nie znałam jej nazwy, lecz zafascynował mnie jej wygląd. Po poszukiwaniach w internecie dowiedziałam się, że to rozchodnik walcowaty. Udało mi się go kupić w Gdańsku i tak zaczęła się moja zielona droga – śmieje się właścicielka sklepu.

Zaczęła poznawać kolejne rośliny, na parapetach w domu robiło się coraz ciaśniej. Obserwacja, jak kolejni lokatorzy rosną i odwdzięczają się za pielęgnację, dawała wiele satysfakcji.

– Zwłaszcza w przypadku ratowanych słabeuszy. Udało mi się dać drugie życie roślinom, które w perspektywie miały tylko śmietnik – wyznaje właścicielka Gangu.

Nie tylko sklep:
Nie tylko sklep:
Do Gangu Paszczaka przychodzi wiele osób potrzebujących rady, jak dbać o rośliny.
K.Jarczewski

Gdy roślin przybyło, zrodził się pomysł dzielenia się z innymi miłośnikami zieleni. Powstała grupa Łódzki Gang Paszczaka, której nazwa nawiązuje do Muminków – do tej lektury Aneta Borizovski wciąż powraca. Członkowie grupy (jest ich już ponad 6 tys.) wymieniają się roślinami, radami dotyczącymi ich wymagań, ale dzielą się również doświadczeniami związanymi z życiem zgodnym z duchem zero waste – podają sobie przepisy na domowe kosmetyki i środki czyszczące. Popularność grupy zaowocowała decyzją o otwarciu sklepu z roślinami, który stał się też miejscem ich wymiany i adopcji.

– Nie sprzedaję kwiatów ciętych, lecz wyłącznie doniczkowe, a także ziemię, nawozy, donice. Przychodzi wiele osób potrzebujących rady – inne rośliny rekomenduję osobom doświadczonym, inne początkującym. Czasami rośliny marnieją po przeprowadzce do nowego domu, potrzebują czasu na aklimatyzację. Trzeba je również dobierać zależnie od ilości światła w mieszkaniu i czasu, jaki właściciel może im poświęcić – wylicza właścicielka sklepu.

Lawenda
Lawenda
K.Jarczewski

Zimą rośliny były pakowane w papierowe torby służące jako dodatkowa izolacja. Gdy mrozy minęły, wprowadziła opłaty za opakowania, jednak kupujący, którzy przychodzą z własną torbą lub nie używają opakowań, dostają trzy złote rabatu na kolejne zakupy.

– Nasze torebki papierowe nie mają żadnego nadruku, więc można je ponownie wykorzystać, roślinki sprzedawane są tylko w doniczkach produkcyjnych, bez dodatkowych dekoracji. Wizytówki, vouchery, karty stałego klienta są drukowane na ekologicznych, certyfikowanych papierach lub na papierze z recyklingu. Przy płatności kartą potwierdzenia z terminala wysyłamy mejlem, nie są drukowane – opowiada Aneta Borizovski.

Rośliny i pomaganie

Ogródki warzywne:
Ogródki warzywne:
W rewitalizowanych Ogrodach Geyera działa inicjatywa społeczna ogródki Geyera – część warzywnych plonów trafia do organizacji, która przygotowuje z nich posiłki dla potrzebujących.
K.Jarczewski

Gang Paszczaka stał się też centrum wielu działań społecznych. Cały czas prowadzona jest tu zbiórka roślin, które trafią do mieszkań przeznaczonych dla pełnoletnich wychowanków domów dziecka. Aneta Borizovski nawiązała też kontakt z Miejską Partyzantką Ogrodniczą, która ma do rozdania miliony darmowych nasion, a celem akcji jest pojawienie się roślin miododajnych na terenach miejskich.

„Gangsterzy” przynoszą też do sklepu przedmioty, które są wystawiane na sprzedaż. Pozyskane w ten sposób pieniądze trafiają do ogródków Geyera, czyli społecznych ogródków powstających w pofabrycznym kompleksie Ogrody Geyera.

– Grządki pod uprawę będą dzierżawione chętnym nieodpłatnie w zamian za część plonów, z których powstaną posiłki dla najbardziej potrzebujących To także świetny pomysł na integrację ludzi i relaks w środku miasta, jaki daje sadzenie, pielenie, podlewanie – wyjaśnia Anita Borizovski.

Mikroekosystem:
Mikroekosystem:
Aneta Borizovski prowadzi m.in. warsztaty, podczas których można się nauczyć tworzenia lasów w słoiku.
K.Jarczewski

Zimą łodzianie odpowiedzieli na kolejny apel – w Gangu Paszczaka zbierane były używane telefony komórkowe dla osób w kryzysie bezdomności. Wystawione pudełko zapełniło się błyskawicznie.

– Wielu osobom trudno uwierzyć, że ktoś, kto nie ma domu, potrzebuje telefonu. Pewnego dnia do sklepiku przyszedł mężczyzna z telefonem i ładowarką, pytając o możliwość naładowania. Okazało się, że boryka się z bezdomnością, a skończył Politechnikę, miał dobrą pracę, dom i rodzinę… Ze względu na stan zdrowia często trafia do szpitala, zdarza się, że musi wezwać do siebie pogotowie, dzięki telefonowi ma także dostęp do internetu, informacji. Komórka to już nie luksus, tylko przydatne narzędzie – podkreśla szefowa Gangu.

Wybredne:
Wybredne:
Żeby stworzyć las w słoiku, trzeba m.in. wybrać odpowiednie podłoże i właściwe rośliny, bo im – tak jak ludziom – nie odpowiada każde towarzystwo.
K.Jarczewski

Aneta Borizovski włącza w działania innych członków Łódzkiego Gangu Paszczaka – organizują warsztaty w duchu zero waste: rękodzielnicze, wystroju balkonów, domowej produkcji kosmetyków.

– Gang Paszczaka to więcej niż grupa i sklep. Udało nam się stworzyć wokół niego społeczność. Wiem, że dzięki Gangowi nawiązały się przyjaźnie, a nawet kilka związków. Ogólnie ci, którzy kochają rośliny, kochają też planetę i innych ludzi, stąd wspólna potrzeba pomagania. To fajni ludzie – podsumowuje szefowa Gangu Paszczaka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane