Rosną długi branży edukacyjnej

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2024-05-14 20:00

Największe zaległości mają podmioty oferujące pozaszkolne formy edukacji, w tym korepetytorzy.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Jakie zadłużenie ma branża edukacyjna?
  • Które placówki mają największe długi ?
  • Dlaczego zadłużenie w sektorze edukacji rośnie?
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Długi branży edukacyjnej w marcu tego roku wyniosły 280 mln zł – wynika z raportu rejestru dłużników BIG Info Monitor. Mają je głównie firmy oferujące pozaszkolne formy edukacji (183,3 mln zł) oraz prowadzące działalność wspomagającą nauczanie (78,7 mln zł). Rok temu zadłużenie takich spółek wynosiło odpowiednio 148,6 mln zł i 48,2 mln zł.

Kto ma największe zaległości

Zadłużone są między innymi placówki proponujące zajęcia sportowe, artystyczne i językowe. Aż 90 proc. długów branży to należności korepetytorów i podmiotów zapewniających kursy wyrównawcze. W całym sektorze edukacji swoich zobowiązań nie reguluje 2,1 proc. firm. Dla porównania w całej gospodarce niesolidnych płatników jest blisko 5 proc. W przypadku podmiotów wspierających edukację i oferujących korepetycje odsetek firm z przeterminowanym zadłużeniem wynosi odpowiednio 1,9 proc. i 3 proc.

Średnia zaległość przypadająca na podmiot z sektora pozaszkolnej edukacji wynosi blisko 60 tys. zł, a w przypadku działalności wspomagającej edukację - ponad 199 tys. zł. Z kolei wśród firm zajmujących się nauką języków obcych jedynie 1,2 proc. ma na koncie niezapłacone faktury i raty kredytów. Wypadają one na tle branży korzystnie również pod względem średniej zaległości, z wynikiem prawie 47 tys. zł.

Coraz wyższe koszty

Waldemar Rogowski, główny analityk BIG Info Monitor, tłumaczy, że podmioty zajmujące się kształceniem też ucierpiały z powodu wzrostu kosztów pracy i prowadzenia działalności.

– Ponadto duża popularność zajęć pozaszkolnych poskutkowała znacznym wzrostem liczby firm świadczących tego typu usługi. A w sytuacji zwiększonej konkurencji, nie każda placówka sobie poradziła – tłumaczy Waldemar Rogowski.

Za rosnącą popularność pozaszkolnych zajęć w dużej mierze odpowiada pandemia. W jej trakcie dużym zainteresowaniem cieszyły się także korepetycje. Zdalna edukacja przełożyła się bowiem na zaległości w nauce i problemy z opanowaniem bieżącego materiału przez uczniów, dlatego rodzice chętniej wysyłali dzieci na dodatkowe lekcje. Nie uchroniło to jednak branży przed wzrostem zaległości.

– Na skok cen, ale też zaległych zobowiązań, wpłynął również wzrost świadomości korepetytorów, którzy coraz częściej chcą prowadzić legalną działalność. Jeszcze kilka lat temu wielu, szczególnie tych młodszych, przede wszystkim studentów, znajdowało się w szarej strefie. Po założeniu działalności gospodarczej zderzyli się z kosztami, których często nie kalkulowali, wyceniając swoje usługi zauważa Marcelina Strąk, korepetytorka, właścicielka firmy My Private Teacher.