MiniWIG 20 przeżył atak spekulantów. Krótko po godzinie 12.00 zaczęły pojawiać się duże zlecenia sprzedaży jednostek. Przy wolumenie obrotu na poziomie 13,7 tys. sztuk, obroty osiągnęły wartość aż 4 mln zł.
— Tak duże zlecenia sprzedaży jednostek indeksowych to bardzo rzadko spotykane zjawisko. Na pewno nie stoją za nimi animatorzy. Zlecenia mieściły się w przedziale cenowym 144-143 zł. Trochę to dziwne, bo mniej więcej po takim kursie handlowano też kontraktami na WIG 20. Gdyby ktoś sprzedawał jednostki powyżej ceny kontraktu, wówczas można mówić o arbitrażu. Tu jednak nie może być mowy o takiej strategii, ponieważ ktoś sprzedaje poniżej kursu kontraktu. Wygląda mi to na spekulację — twierdzi Wojciech Anczok, specjalista BDM.
Zdaniem znawców rynku, któryś z inwestorów może grać na spadki w horyzoncie inwestycyjnym dłuższym niż do marca. Świadczy o tym fakt, że nie wybrał kontraktu H.
— Nie podejrzewam, by ktoś już zaczął grę na spadki. Wolumen obrotów jest zbyt niski, by można było wyciągać tak daleko idące wnioski. Takie sytuacje mają czasami miejsce na kontraktach terminowych na akcje spółek, ale nie w przypadku jednostek indeksowych. Ponieważ oferty sprzedaży MiniWIG 20 są duże, dlatego w najbliższych dniach spodziewam się wzmożonych obrotów na tym rynku — prognozuje Wojciech Anczok.