W UE ubywa etatów
Polski rynek pracy na tle całej Unii Europejskiej radzi sobie z kryzysem rewelacyjnie. Na razie.
W Unii Europejskiej rośnie problem bezrobocia. W lutym wyniosło 7,9 proc., czyli najwięcej od 2006 r. — podaje Eurostat. Najbardziej poturbowana przez kryzys jest Hiszpania. Bezrobocie sięga tam już 15,5 proc. Coraz bardziej napięta jest sytuacja na rynkach pracy w krajach bałtyckich. Na Litwie w samym lutym bezrobocie wzrosło aż o 2 pkt procentowe, a przez pół roku liczba bezrobotnych się podwoiła.
Europejski potop
Problemy mają też inne kraje Unii. Do 10 proc. dobiło bezrobocie w Irlandii, a niewiele mniej ma już Francja (8,6 proc.) i Portugalia (8,3 proc.). W błyskawicznym jak na tamtejsze warunki tempie rośnie też problem niedoboru miejsc pracy w krajach skandynawskich. W Szwecji bezrobocie sięga już 7,5 proc., w Finlandii — 6,8 proc.
— Recesja w Europie coraz mocniej dotyka zwykłych obywateli. Spadek zamówień, wstrzymywanie produkcji, bankructwa części firm —wszystko to sprawia, że popyt na pracowników wyraźnie maleje. Sytuacja będzie się pogarszać jeszcze przynajmniej do końca przyszłego roku — twierdzi Karolina Sędzimir-Domanowska, ekonomista PKO BP.
Na tle UE Polska wypada bardzo korzystnie. Nasze bezrobocie wyniosło w lutym 7,4 proc., a osób bez pracy przybywa u nas znacznie wolniej niż w większości krajów Unii. Przez ostatnie kryzysowe pół roku stopa bezrobocia wzrosła u nas o 0,5 pkt procentowego (przez 12 miesięcy spadła o 0,2 pkt). Mniejszy wzrost zaliczyło tylko pięć krajów. Gorszych od nas jest natomiast aż 15. Litwa i Łotwa zanotowały wzrost o 7 pkt procentowych, Irlandia, Hiszpania i Estonia po ponad 3 pkt, a Dania i Szwecja po około 1,5 pkt. W całej Unii i strefie euro bezrobocie wzrosło o 0,9 pkt procentowego.
Zaczęło się
Niestety, wkrótce statystyki dla Polski mogą się pogorszyć. Ekonomiści podkreślają, że do naszej gospodarki kryzys dotarł z opóźnieniem, więc także na rynku pracy należy spodziewać się poślizgu.
— Rosnące bezrobocie w Unii było jednym z powodów kryzysu w Polsce. Europejczycy mieli mniej pieniędzy, więc mniej kupowali. To pociągnęło w dół nasz eksport i cały przemysł. Dlatego koniunktura w Polsce się pogorszyła, a to będzie powodowało mocny wzrost bezrobocia i u nas, czego początki już widzimy — tłumaczy Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.
Dodaje, że najgorsze dla rynku pracy jest przed nami.
Jacek Kowalczyk