Rosnący w siłę złoty wspomógł GPW

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2009-02-23 17:47

Krajowi inwestorzy nie przestali sugerować się sytuacją na rynku walutowym. Kiedy od rana nasze indeksy giełdowe systematycznie się obniżały, złoty zachowywał się stabilnie. Po południu waluty naszego regionu zaczęły mocno zyskiwać dzięki braku zmian stóp procentowych na Węgrzech. To sprawiło, że WIG20 odbił się z nieco ponad 1 proc. pod kreską i dzielnie maszerował w górę.

Byki dość łatwo oddały niedźwiedziom inicjatywę w środku sesji, co nie powinno dziwić. Ich entuzjazm na starcie handlu był po prostu na wyrost. Wyprowadzenie WIG20 ponad 3 proc. nad kreskę okazało się szczytem możliwości w sytuacji, gdy nie było szczególnej euforii na innych parkietach, a „tajemniczy popyt” uniósł w kilkanaście minut WIG20 pod koniec piątkowej sesji o 5 pkt proc. do góry. Do tego giełdy w USA zakończyły piątkową sesję na minusie.
 
Umocnienie złotego zadziało na bycze bractwo mobilizująco. Choć obroty nie wskazywały, by do zakupów nad Wisłą tłumnie przystąpili zagraniczni gracze, to taka perspektywa staje się coraz bardziej realna. Wyklarowanie się wzrostowego trendu na naszej walucie napędzi bowiem na polski rynek długu i akcji zagranicznych inwestorów, którzy będą chcieli zyskać także na różnicach kursowych. Problem w tym, że nad złotym wciąż wisi niepewność co do wielkości tegorocznego deficytu budżetowego oraz sprawa nierozliczonych opcji walutowych.
 
Niepewność na rynku nie przeszkadza w generowaniu zysków na wybranych papierach. Do sił wraca Vistula, którą ostatnio bardzo mocno przecenion. Wyprzedaże w salonach odzieżowej grupy przeniosły się na giełdowy parkiet, ale najwyraźniej chwile słabości kursu już mijają. Groźba upadłości spółki w przypadku fiaska w zrolowaniu 250 mln zł kredytu na zakup jubilerskiego Kruka mocno podziałała na wyobraźnię inwestorów, a notowania zapikowały w dwa tygodnie o 50 proc. Teraz kurs odrabia straty, rosnąc wczoraj czwartą sesję z kolei.
 
Tymczasem na deklarację Zygmunta Solorza-Żaka o możliwym dokapitalizowaniu Biotonu kurs spółki w ogóle nie zareagował. Dlaczego? Inwestor chciałby bowiem, by Bioton najpierw mocno zredukował krótkoterminowe zadłużenie. Mówi się łatwo, trudniej wykonać. Dodatkowo, przeciągająca się o kolejne kilka miesięcy rejestracja jednego z innowacyjnych leków przesuwa w czasie spodziewany napływ gotówki. Czasu na ewentualną akumulację akcji będzie więc sporo.
 

We wtorek czeka nas spora porcja odczytów danych makro i publikacji indeksów nastrojów. Jeśli zaskoczą rynek negatywnie, indeksy skierują się w stronę ostatnich dołków. Dodatkowo, dalsza gra pod wyniki kwartalne spółek w wielu przypadkach będzie niestety oznaczała wyprzedaż walorów. Nadzieją dla byków jest zmiana zdania przez prezesa NBP, który nie wyklucza już interwencji na rynku walutowym. To wzmacnia naszą walutę i pomaga GPW.