Rośnie grono półbezrobotnych

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 23-04-2013, 00:00

Już 344 tys. osób w Polsce pracuje na część etatu, a chciałoby na cały. To część ukrytego bezrobocia

W Polsce jest 1,86 mln osób bezrobotnych — niepracujących, ale szukających pracy — wynika z szacunków Eurostatu. Ale to tylko część prawdy o bezrobociu. Istnieje też zjawisko „półbezrobocia”, o którym mało się mówi. Zjawisko to odnosi się do osób, które nie z własnej woli zatrudnione są tylko na część etatu. Chciałyby pracować więcej, ale nie są w stanie, bo pracodawca nie chce dać im całego etatu, a nie mogą znaleźć drugiej pracy, również na część wymiaru.

Chęć to za mało

Obecnie w Polsce w takiej sytuacji jest 344 tys. osób — szacuje Eurostat, czyli 2,2 proc. wszystkich osób zatrudnionych. To nie jest jeszcze dramat — w innych krajach, zwłaszcza na południu Europy i na Wyspach Brytyjskich — problem jest jeszcze większy. W Hiszpanii i Irlandii aż 8 proc. pracowników chciałoby pracować w większym wymiarze czasowym, niż pracuje. Jednak nawet te 344 tys. osób to i tak ogromna grupa. Ponadto grono „półbezrobotnych” w Polsce stopniowo rośnie. Kiedy w 2010 r. Eurostat zaczynał mierzyć to zjawisko, takich osób było 309 tys., czyli 1,9 proc. ogółu zatrudnionych.

— Polski rynek pracy przeżywa obecnie trudny okres. Rośnie bezrobocie, ale też rośnie grono osób, którym pracodawcy zredukowali etat. To również są w jakimś sensie ofiary spowolnienia gospodarczego — mówi Monika Zakrzewska, ekspert rynku pracy PKPP Lewiatan. Z punktu widzenia gospodarki jest to szkodliwe zjawisko, bo potencjał tych osób się marnuje. Są gotowe do pracy, chcą uczestniczyć w rozwoju gospodarczym, ale nie mogą, bo nie ma popytu na ich pracę. To spory kapitał społeczny, który nie jest wykorzystywany.

Dobra i połowa

„Półbezrobocie” ma też jednak dobre strony. W okresie kryzysu jest buforem bezpieczeństwa dla pewnej części społeczeństwa. Lepiej jest, jeśli dwie osoby mają po pół etatu, niż jeśli jedna pracuje w pełnym wymiarze, a druga siedzi w domu i nie ma pieniędzy do życia. — Takie dzielenie się pracą sprawia, że większe grono osób utrzymuje kontakt z rynkiem pracy. Jeśli dwie osoby pracują na pół etatu, zarabiają niewiele, ale są aktywne zawodowo, mają zajęcie, utrzymują kwalifikacje zawodowe i zachowują nawyk codziennego chodzenia do pracy — mówi

Tomasz Walenczak, dyrektor w agencji zatrudnienia ManpowerGroup. Ponadto kiedy poprawi się koniunktura na rynku pracy, właśnie „półbezrobotni” będą w najlepszej sytuacji.

— To oni w pierwszej kolejności będą beneficjentami ożywienia. Pracodawca, który odczuje zwiększony popyt, przejście na cały etat najpierw zaproponuje swoim pracownikom. Dopiero później zacznie tworzyć nowe miejsca pracy — twierdzi Tomasz Walenczak.

Właśnie uruchamianie takich mechanizmów miała na celu ustawa antykryzysowa, obowiązująca od 2009 do końca 2011 r. Wydłużała ona okres rozliczania czasu pracy oraz pozwalała, by pracodawca bez zgody pracownika mógł obniżyć mu wymiar pracy i wynagrodzenie. W ten sposób firma mogła uniknąć redukcji etatów w czasie kryzysu i nie musiała uruchamiać rekrutacji, kiedy popyt się nasilił. Obecnie w rządzie trwają prace nad przywróceniem tych rozwiązań w ramach tzw. ustawy antykryzysowej bis.

— To jest dobre rozwiązanie na czas kryzysu. Warto mieć jednak świadomość, że dwie osoby na pół etatu to dla pracodawcy większy koszt niż jedna na cały etat, bo np. wyższy jest koszt szkoleń. Dla

Gdzie ukrywa się bezrobocie

„Półbezrobcie” to tylko część tzw. bezrobocia ukrytego. W Polsce mamy jeszcze przynajmniej dwa takie obszary. Pierwszy to bezrobocie w rolnictwie. Oficjalnie na wsi bez pracy jest 50 tys. osób, jednak jak szacuje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, w rzeczywistości jest to około 600 tys. osób. Jako drugi obszar ukrytego bezrobocia część ekspertów traktuje imigrację zarobkową z ostatniej dekady. Wiele osób, które po wejściu Polski do UE wyjechały za granicę do pracy, gdyby zostały w kraju, prawdopodobnie podbijałoby nam dziś statystyki bezrobocia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu