Rośnie mleczny apetyt Polaków

Mimo limitów w produkcji konsumpcja mleka rośnie. W momencie ich zniesienia dostanie przyspieszenia.

Mleczny dołek rozpoczął się w latach 90. W 2004 r. spożywaliśmy mleka o 67 litrów mniej (łącznie z przeznaczonym na przetwory, ale bez przerobionego na masło) niż w 1990 r. Wzrost zaczął się od 2006 r. W zeszłym roku po raz pierwszy od lat konsumpcja przekroczyła 200 litrów na osobę, a roczny wzrost wyniósł aż 13 litrów — podaje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej na podstawie danych GUS. W tym roku prognozuje mniejszy wzrost, bo o 4 litry, a w przyszłym roku o 2.

— Konsumowaliśmy kiedyś znacznie więcej mleka i jego przetworów, dlatego że były tanie, bo w czasach komunizmu dotowane. Obecnie koniunktura na światowym rynku mleka pogorszyła się, produkty mleczne w kraju powoli tanieją, mięso staje się relatywnie droższe, więc coraz częściej w kanapkach wędliny mogą być zastępowane serami — twierdzi Marta Skrzypczyk, ekspert banku BGŻ.

Znikające blokady

Branża spodziewa się sporego ożywienia konsumpcji.

— Część producentów zachłysnęła się Wschodem i zaniedbała krajowy rynek. Teraz [czyli po wprowadzeniu embarga przez Rosję — red.] mleka i przetworów w kraju jest więcej. Pobudza to konkurencję, również cenową. Ponadto mleko w skupie staniało i powoli to widać na sklepowej półce, a sprzedaż serów dojrzewających w zeszłym roku hamowały właśnie ceny. Teraz może się to zmienić — mówi Dariusz Zieliński, prezes serowego Ceko.

Dodatkowym impulsem do spadku cen, a więc wzrostu sprzedaży, jest rosnąca produkcja mleka w związku ze zbliżającym się uwolnieniem kwot mlecznych, które obowiązywały w UE. Polska w ostatnim czasie przekraczała przyznane jej limity, za co producenci płacili kary. Od kwietnia 2015 r. będą produkować tyle, ile zechcą.

— Kwoty blokowały produkcję, która nie była w stanie odpowiedzieć na popyt, a konsument otrzymywał zbyt drogi produkt w stosunku do swoich możliwości finansowych — uważa Dariusz Zieliński. Tego samego zdania jest Andrzej Zalewski, dyrektor marketingu Bakomy.

— Mleka będzie więcej, więc będzie tańsze. My jako przetwórcy będziemy w stanie obniżyć cenę produktów, a obecny trend na rynku galanterii mlecznej, czyli spadek konsumpcji jogurtów owocowych, pitnych, deserów mlecznych i serków homogenizowanych, ma szansę się odwrócić — uważa Andrzej Zalewski.

Globalny wzrost konsumpcji mleka i przetworów nie był bowiem przez ostatnie dwa lata udziałem tej części sektora mleczarskiego. Producenci winią za to właśnie ceny.

— Bardzo drogie mleko w skupie wymusiło na nas podwyżkę cen i nastąpił odpływ konsumentów — mówi szef marketingu Bakomy.

Rosły natomiast, jak przyznaje Aleksander Czepelewski, dyrektor marketingu w Lactalisie, segmenty serków do smarowania, świeżej mozarelli czy serów pleśniowych. I to one powinny dalej zyskiwać.

— Poprawiająca się sytuacja gospodarcza sprawia, że konsument ma bardziejzasobny portfel, co skłania go do poszukiwania czegoś nowego i wyboru produktów innych niż podstawowe, a więc nie mleka, lecz np. serów dojrzewających — uważa Dariusz Zieliński.

Nowi konsumenci

Marta Skrzypczyk widzi również nową grupę konsumentów, która będzie potrzebować mleka czy śmietany.

— Zmienia się sytuacja na wsi — coraz więcej mniejszych gospodarstw rezygnuje z bydła mlecznego, trzymanego na własny użytek, bo staje się to coraz mniej opłacalne. Te gospodarstwa będą kupować podstawowe produkty, które wcześniej same wytwarzały — tłumaczy Marta Skrzypczyk.

Zdaniem Tomasza Głaska, dyrektora handlowego Piątnicy, na wzrost całego rynku wpływa też branża przetwórcza.

— Wszyscy pracują nad nowymi produktami i udoskonalaniem dotychczasowych — od opakowań, przez smak i walory zdrowotne. Ponadto wciąż można tworzyć nowe kategorie produktów — twierdzi Tomasz Głasek, dyrektor handlowy Piątnicy.

Polski wynik — zarówno całej mlecznej konsumpcji, jak i samego mleka płynnego — wciąż jest dużo niższy niż w innych europejskich krajach.

— W Polsce spożycie mleka i jego przetworów wynosi 200 litrów na osobę, w krajach skandynawskich — 400, a w Europie Zachodniej — od 250 w górę. Serów jemy około 12 kg na osobę rocznie, czyli podobnie jak Brytyjczycy i Hiszpanie, Finowie jedzą 20 kg, a Francuzi — 23 kg. Nie tak odległy od słynącej z serów Francji nasz wynik podciągają jednak twarogi — w większości krajów spożywa się znacznie więcej serów dojrzewających. Pije się też znacznie więcej mleka — w Polsce to 44 litry, w Holandii — 120, Francji — 90, a Finlandii — 180 — mówi Marta Skrzypczyk.

Mleczny pejzaż

Przetwórcy cieszą się z tańszego mleka, które rozkręci popyt, a rolnicy płaczą. Cena mleka w skupie spadła w tym roku o około 20 proc. Na opłacalność produkcji wpływają ponadto unijne kary nałożone na naszych rolników za przekroczenie limitów produkcji mleka w zeszłym roku. W tym roku produkcja będzie jeszcze większa. W czasie pierwszych 6 miesięcy roku kwotowego (który trwa od kwietnia) skupiono o 6,74 proc. mleka więcej niż rok wcześniej. Rosnąca nadprodukcja to efekt przygotowania do uwolnienia rynku mleka od kwietnia przyszłego roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy