ROŚNIE NAPIĘCIE W KOMÓRKACH

Robert Grzeszczuk
opublikowano: 1999-08-20 00:00

ROŚNIE NAPIĘCIE W KOMÓRKACH

Prędzej czy później Stalexport będzie się musiał pozbyć udziałów w Polkomtelu

KOREKTA OCZEKIWAŃ: Planowana przez Stalexport, kierowany przez Ryszarda Harhalę (na zdjęciu z lewej) sprzedaż akcji Polkomtela może mieć duży wpływ na wycenę aktywów telekomunikacyjnych posiadanych przez inne spółki giełdowe. W takiej sytuacji mogą się nie sprawdzić optymistyczne przewidywania Mariana Krzemińskiego, prezesa KGHM. fot. ARC

Telefonia komórkowa w Polsce rozwija się szybciej niż przewidywały to nawet najbardziej optymistyczne plany. Mimo to rosnąca konkurencja na rynku usług telekomunikacyjnych, a także planowana sprzedaż akcji Polkomtela przez Stalexport może spowodować konieczność przeszacowania w dół rynkowej wartości aktywów przedsiębiorstw, zaangażowanych w tę działalność.

O tym, że spółki, które przed kilku laty zainwestowały w telefonię przenośną zrobiły złoty interes, nie trzeba nikogo przekonywać. Liczba telefonów komórkowych w Polsce wzrasta szybciej niż zakładano nawet w najbardziej optymistycznych planach. Już teraz Polska Telefonia Cyfrowa, operator sieci Era GSM, która dopiero co uzyskała zgodę resortu łączności na świadczenie usług w pasmie 1800 MHz (obecnie wykorzystuje częstotliwość 900 MHz), ma ponad 1,3 mln abonentów. Do końca roku ich liczba ma wzrosnąć do 2 mln. Jedynie o 100 tys. mniej abonentów posiada Polkomtel, który podobnie jak PTC wykorzystuje pasmo 900 MHz. Złożył on też jednak wniosek o przyznanie pasma 1800 MHz.

Telekomunikacja Polska, która korzysta z tej częstotliwości od dwóch lat, ma 450 tys. abonentów (Idea). Dodatkowe 210 tys. korzysta z systemu NMT 450 (Centertel).

Według szacunków analityków, do końca tego roku liczba abonentów telefonii komórkowej obsługiwanych przez tych trzech operatorów może wzrosnąć nawet do 4,7 mln.

Najwięksi szczęściarze

Do grona szczęściarzy, którzy zainwestowali w telefonię bezprzewodową, z notowanych na giełdzie spółek należą m.in.: Elektrim, KGHM i Stalexport. Obecnie wszystko jest jeszcze w porządku, wszyscy wierzą, że łączność komórkowa ma nieograniczone perspektywy, coś jednak może się zmienić po sprzedaży akcji Polkomtela przez Stalexport. Na zmianę wartości tych aktywów wpłynie zapewne także rosnąca konkurencja na tym rynku.

Za posiadane 5,5 proc. kapitału akcyjnego Polkomtela katowicki Stalexport chce uzyskać ponad 180 mln USD (700 mln zł). Zainteresowani ich zakupem gotowi są jednak zaoferować niewiele więcej niż 100 mln USD co daje około 20 mln USD, za każdy 1 proc.

Tak duża różnica między oczekiwaniami a możliwościami może dodatkowo wydłużyć przebieg negocjacji. Ale do transakcji prędzej czy później musi dojść, bo EBOR (główny właściciel Stal- exportu) oczekuje wypłaty specjalnej dywidendy równej kwocie, jaką zaangażował w katowicką spółkę (około 30 mln USD).

Dla porównania Elektrim za 15,8 proc. udziałów w PTC, które zapewnią mu zwiększenie kontroli nad 51 proc. kapitału zakładowego tej spółki, ma zapłacić prawie 680 mln USD, co daje 43 mln USD za 1 proc. Czy przepłacił, okaże się wkrótce. Kurs giełdowy Elektrimu, który nie tak dawno wynosił nawet 57 zł, jest obecnie o prawie 20 proc. niższy.

Optymizm KGHM

Również mogą się nie sprawdzić zapewnienia Mariana Krzemińskiego, prezesa KGHM Polska Miedź, według którego do końca roku cena akcji spółki na giełdzie, szczególnie za sprawą posiadanych akcji spółek telekomunikacyjnych, wzrośnie do 50 zł.

Obecnie kurs KGHM spadł poniżej 25 zł.

Zdaniem prezesa, wartość 19,25 proc. Polkomtela, które posiada KGHM, wynosi od 2,4 mld do 3 mld zł, około 50 proc. obecnej kapitalizacji rynkowej kombinatu. Oczywiście jest to wycena optymistyczna. Zgodnie z nią każdy 1 proc. akcji Polkomtela wart jest 32 mln-40 mln USD.

Co się stanie jednak, jeśli Stal-export sprzeda swoje udziały operatora po 20 mln USD za każdy 1 proc.? Prawdopodobnie wówczas rynek zaniży także wartość udziałów Polkomtela, posiadanych przez KGHM.

Nadzieja dla TP SA

Pozostają jeszcze udziały w telefonii stacjonarnej. Te być może także muszą zostać przeszacowane. Jak wskazuje jeden z analityków, w 1998 roku przychody TP SA z jednej linii stacjonarnej wyniosły jedynie 290 USD, natomiast drugiego co do wielkości operatora telekomunikacyjnego w kraju zaledwie 175 USD. Zatem trudno zakładać, że przyszłe przychody z działalności telekomunikacyjnej zarówno Elektrimu, jak i KGHM będą wyższe od uzyskiwanych przez TP SA. Na Elektrimie będą poza tym ciążyć dodatkowe koszty związane z przyznanymi koncesjami oraz rozbudową infrastruktury telekomunikacyjnej i integracją operatorów lokalnych w jedną spółkę holdingową.

Konkurencja oczywiście będzie się zaostrzać. We wszystkich atrakcyjnych regionach kraju Elektrim, ale także pozostali niezależni operatorzy będą konkurować z Telekomunikacją, której kapitały pozwalają na instalację ponad 1 mln linii rocznie w ciągu najbliższych 3-5 lat — i to po kosztach o połowę niższych niż niezależna konkurencja. Szacuje się, że z 7-8 mln nowych linii telefonicznych, jakie zostaną zainstalowane w Polsce w ciągu najbliższych 5 lat, około 70 proc. założy właśnie Telekomunikacja. Walkę na rynku dodatkowo zaostrzy wejście do TP SA inwestora strategicznego.