W środę złoty tracił na wartości, choć nie tak bardzo, jak można się było spodziewać po nocnej burzy, która wybuchła w Sejmie. Po południu za euro płacono 3,9740 zł, a za dolara 3,1270 zł.
Taśmy prawdy Renaty Beger pogorszyły sytuację Prawa i Sprawiedliwości (PiS) w negocjacjach prowadzących do stworzenia w Sejmie stabilnej większości popierającej rząd premiera Jarosława Kaczyńskiego. Przeciwko PiS są teraz niemal wszystkie sejmowe partie. Polskie Stronnictwo Ludowe natychmiast zerwało negocjacje koalicyjne, a jego przedstawiciele mogą dołączyć do zwolenników przeprowadzenia wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Nie wydaje się jednak, że dojdzie do przyspieszenia zaplanowanego dopiero na 10 października posiedzenia Sejmu, na którym ma być rozpatrywany wniosek o samorozwiązanie parlamentu.
Politycy PiS przyjęli taktykę studzenia politycznych emocji i grają na czas. O prowokację oskarżono opozycję. PiS uważa, że stworzenie większości w Sejmie pozostaje priorytetem. Nie ma jednak wątpliwości, że do wcześniejszych wyborów w końcu dojdzie, pytanie tylko o termin. Dla rynków finansowych najlepiej by się stało, gdyby był to koniec listopada, gdyż przedłużanie politycznej niepewności jest scenariuszem najgorszym z możliwych.
Ekonomicznym wydarzeniem środowej sesji było posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe pozostały bez zmian, chociaż popołudniowy komunikat nie był najłagodniejszy. Nie można wykluczyć, że do podwyżki stóp procentowych dojdzie wcześniej, niż zakłada rynek. Byłaby to jednak pozytywna informacja, biorąc pod uwagę, że banki centralne w naszym regionie już podnoszą stopy. Kolejnym ważnym wydarzeniem było przyjęcie przez rząd projektu przyszłorocznego budżetu, chociaż to może nie mieć znaczenia, jeżeli sytuacja polityczna w Polsce się nie ustabilizuje. Wtedy złoty ucierpi.