Rośnie sprzedaż w kraju i za granicą

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2004-09-22 00:00

Szef fabryki zapowiada 16,8 mln zł zysku. Spółka ma się tak dobrze, że właściciel zrezygnował z przeprowadzenia dodatkowej emisji akcji.

Andrzej Libold, prezes Zelmera, producenta sprzętu AGD, liczy, że najdalej na przełomie listopada i grudnia spółka zadebiutuje na giełdzie. Prospekt emisyjny wpłynął do Komisji Papierów i Giełd (KPWiG) w pierwszych dniach września. Na razie jednak Zelmer nie dostanie od inwestorów giełdowych żadnych dodatkowych środków. Minister skarbu zdecydował o upublicznieniu 85 proc. akcji serii A należących do skarbu państwa. O dodatkowej emisji, która dokapitalizuje spółkę, mają zdecydować już nowi akcjonariusze.

Nagroda za wyniki

To specyficzna nagroda za dobre wyniki finansowe Zelmera, który nie potrzebuje gwałtownego zastrzyku gotówki. Mimo stale rosnących cen surowców na światowych rynkach spółka radzi sobie bowiem bardzo dobrze.

— Na koniec trzeciego kwartału zysk netto powinien sięgnąć 14 mln zł przy przychodach ze sprzedaży 200 mln zł. Podtrzymuję też prognozę wyniku za cały rok. Spodziewam się 16,8 mln zł zysku, i to niezależnie od niekorzystnych skutków podwyżek cen surowców — mówi Andrzej Libold.

Po trzech kwartałach sprzedaż w kraju wzrosła o 17 proc. w stosunku do analogicznego okresu 2003 r., a eksport — o 5 proc.

Zagraniczne plany

Zelmer realizuje za granicą 33 proc. sprzedaży. Zamierza rozbudować sieć handlową poza krajem, ale na to potrzebuje około 15 mln USD. Niewykluczone, że uruchomi montaż na Ukrainie.

— Aby istnieć w dzisiejszym świecie, firma musi promować własną markę — dodaje Andrzej Libold.

Przyznaje, że wyższe ceny stali i tworzyw sztucznych obniżyły rentowność w sprzedaży eksportowej.

— Na początku roku wskaźnik był jeszcze dwucyfrowy, teraz jest już jednocyfrowy. Czwarty kwartał może być trudny, bo główni dostawcy tworzyw sztucznych ogłosili, że od października kolejny raz wzrosną ceny dostaw, i to aż o 30 proc. — twierdzi szef Zelmera.