Rośnie zapał do ryzykownych posunięć

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2014-08-08 00:00

Kryzys to już historia. Mamy idealny moment do inwestowania — twierdzą dyrektorzy finansowi.

Ostatnie lata były dla europejskich przedsiębiorców okresem chodzenia po polu minowym. Choć gospodarka pokazywała coraz lepsze wyniki, nikt nie mógł być pewien, czy to trwałe ożywienie. Wydaje się, że czas niepewności wreszcie mamy za sobą. Według badania firmy Deloitte, jeszcze rok temu aż 95 proc. dyrektorów finansowych w polskich firmach twierdziło, że na rynku panuje podwyższony stopień niepewności. Obecnie to już zaledwie 30 proc., pozostałe 70 proc. uważa, że otoczenie gospodarcze wróciło do przedkryzysowej normy.

None
None

— Do firm wraca spokój i poczucie stabilizacji — mówi Krzysztof Pniewski, partner w Deloitte. To dobry znak dla inwestycji. Właśnie wysokie poczucie niepewności powstrzymywało polskie firmy w ostatnich latach od znaczącego zwiększania nakładów na rozwój. Wszystkie „twarde” dane z gospodarki — wysoki wskaźnik płynności finansowej, rosnący poziom wykorzystania mocy produkcyjnych i narastające zużycie bazy wytwórczej — wszystko to sugerowało, że firmy powinny zwiększać zatrudnienie. Jeśli więc przedsiębiorcy odzyskują poczucie stabilizacji,powinni wkrótce ruszać z projektami rozwojowymi.

— Nasze badanie to potwierdza, firmy rzeczywiście nabierają apetytu na ryzyko. Już 63 proc. dyrektorów finansowych, ponaddwukrotnie więcej niż rok temu, uważa, że to dobry moment do podejmowania ryzykownych przedsięwzięć — mówi Krzysztof Pniewski, partner w Deloitte. Niestety, badanie było przeprowadzone jeszcze przed katastrofą boeinga na Ukrainie oraz przed nałożeniem przez Rosję embarga na niektóre polskie produkty rolne. Możliwe, że w ostatnich dniach poczucie niepewności znowu wzrosło.

Wydaje się jednak, że ostatnie wydarzenia nie powinny mieć istotnego wpływu na wyniki badania. Żaden z przebadanych przez Deloitte dyrektorów finansowych nie pracuje dla firmy, której bezpośrednio dotyczy rosyjskie embargo — żadna nie eksportowała do Rosji zakazanych ostatnio przez Kreml produktów rolnych. Pośrednie skutki również powinny być dla polskich firm niemal nieodczuwalne.

Embargo Kremla raczej nie wpłynie bowiem na koniunkturę w całej polskiej gospodarce, więc nie spowoduje spadku krajowego popytu. Dotyczy maksymalnie 0,5 proc. całego polskiego eksportu, a więc może obniżyć nasz PKB o około 0,2 pkt proc.