Raport NBP wskazuje, że także w Polsce są zagrożone banki, które w razie niskiego wzrostu PKB będą potrzebować dokapitalizowania.
"Ministrowie zobowiązali się, że do czasu ogłoszenia wyników stress
testów będą mieli gotowe plany działania, by zapewnić, że banki rozwieją
wątpliwości odnośnie swojej wytrzymałości" - powiedział Rostowski we wtorek na
konferencji prasowej polskiej prezydencji po spotkaniu ministrów finansów krajów
UE (ECOFIN). Zauważył, że niektóre kraje już mają takie plany.
We wtorek w Brukseli ministrowie finansów uzgodnili m.in., że kraje UE
podejmą kroki naprawcze w razie gdyby banki w ich krajach nie zdały tzw. stress
testów, badających odporność banków na zawirowania na rynkach finansowych.
Chodzi m.in. o to, by posiadały odpowiedniej wielkości kapitał. Ich wskaźnik
płynności powinien wynosić co najmniej 5 proc.
Wyniki stress testów europejskich banków mają być ogłoszone przez
europejski urząd nadzoru nad bankami (European Banking Authority) w piątek
wieczorem. Już teraz agencje ratingowe spekulują, że kilkanaście banków w UE
"obleje" testy.
"Jeżeli jakikolwiek bank miałby nie zdać stress-testu, muszą być podjęte
działania albo ze strony banku, albo działania publiczne (jeśli środki prywatne
są niewystarczające - PAP), żeby bank spełnił wymagane 5 proc. wskaźnika
płynności w ciągu 3 miesięcy" - dodał minister.
"A więc same banki będą zwiększały swój kapitał. Gdyby jednak była taka
sytuacja, że jakiś bank miałby z tym problemy, to wszystkie państwa są
zobowiązane do tego, żeby podejmować działania, które zapewnią, że w ciągu 3
miesięcy te banki, które nie zdały tego egzaminu, będą spełniały wymogi" -
wyjaśnił Rostowski w rozmowie z polskimi dziennikarzami w Brukseli.
"Skutkiem stress-testów będzie wzmocnienie systemów bankowych. Już
widzieliśmy ten skutek w ciągu ostatnich kilku miesięcy, kiedy banki prywatne
głównie w Europie Zachodniej zwiększyły swoją siłę kapitałową przez dodatkowe
emisje akcji na łączną kwotę ok. 60 mld euro" - poinformował. Jego zdaniem,
testy znacząco zwiększą przejrzystość systemu bankowego.
Odnosząc się do pytań dziennikarzy zaznaczył, że nie będzie zagrożenia
dla polskich spółek-córek instytucji finansowych.
Powołując się na wtorkowy raport NBP o stabilności polskiego sektora
finansowego dodał, że polskie spółki-córki międzynarodowych banków są "solidnie
kapitalizowane".
"W raporcie jasno widać, że polskie spółki-córki grup banków
międzynarodowych są na tyle silne, że nawet jeżeli ich matki byłyby mniej
solidne, to w żaden sposób nie wpływa to na siłę kapitałową spółek-córek, które
z punktu widzenia prawnego są oddzielnymi instytucjami finansowymi z własnym
kapitałem" - powiedział Rostowski.
NBP podał w raporcie, że w scenariuszu bazowym 3 banki wymagałyby
zwiększenia kapitałów łącznie o ok. 360 mln zł, a w szokowym aż 14 banków
wymagałoby dokapitalizowania łącznie o 2 mld zł. Raport wskazuje też, że te trzy
banki już teraz mają ujemne wyniki finansowe, a ich udział w aktywach 48
analizowanych banków komercyjnych wynosi 0,6 proc. Rostowski uważa jednak, że to
"bardzo dobre wyniki", bo wskazywane nakłady są niewielkie, ponadto scenariusze
są mało prawdopodobne.
"W pierwszym przypadku zakładają spowolnienie wzrostu gospodarczego do
2,5 - 3 proc. PKB, ale kwota dokapitalizowania jest naprawdę skromna (360 mln zł
- PAP). W ostrzejszej wersji tego testu, która zakładałaby aż recesję w Polsce,
potrzebna rekapitalizacja nie przekraczałaby 2 mld zł. To naprawdę nie są
znaczące kwoty" - zapewnił szef polskiego resortu finansów.