Jak poinformował rosyjski bank centralny, 1 listopada walutowe kredytów hipotecznych opiewały na 117 mld rubli. Choć to zaledwie 3 proc. wszystkich kredytów hipotecznych, to po spadku wartości rubla o 40 proc. do dolara, około 15 proc. z nich zalega ze spłatami. W przypadku kredytów rublowych zaległości dotyczą zaledwie 1 proc.
Geneza sytuacji jest analogiczna do tego, z czym mieliśmy do czynienia w Polsce. Kredytobiorcy, którzy zdecydowali się na zadłużenie w obcej zostali skuszeni przez banki niższym oprocentowaniem – średnio od 4 do 6 punktów procentowych mniej niż w przypadku pożyczek rublowych. Po gwałtownym osłabieniu rosyjskiej waluty wartość kredytów zaczęła znacznie przekraczać wartość kupionych za nie nieruchomości.
- Przed 2008 r., wielu Rosjan wzięło kredyty w dolarach, euro, frankach szwajcarskich, a nawet japońskich jenach – powiedziała w rozmowie z portalem RU facts Natalia Smirnowa, prezes w Personal Advisor.
W tej sytuacji rosyjscy frankowcy mogą pozazdrościć Polakom zadłużonym w szwajcarskiej walucie. Tylko w 2014 r. rubel stracił do franka 62 proc.

Tak kształtował się kurs franka w rublach w ostatnich pięciu latach.
