Kto kogo przejmie? — tak lakonicznie można opisać grę, jaką prowadzą Immofinanz oraz CA Immo. Ten pierwszy jest notowany w Warszawie i Wiedniu, ten drugi — w Wiedniu, wspierany przez głównego akcjonariusza — rosyjską firmę O1 Group. CA Immo i O1 Group ogłosiły wezwanie na 13,5 proc. akcji Immofinanz po cenie 2,51 EUR za papier, którą później podwyższyło do 2,8 EUR. W odpowiedziImmofinanz ogłosił chęć zakupu do 29 proc. akcji CA Immo po 18,5 EUR za akcję. Zarząd Immofinanz zarekomendował akcjonariuszom, by nie odpowiadali na ofertę austriacko-rosyjskiego konsorcjum.

— Oferta nie odzwierciedla interesów wszystkich akcjonariuszy Immofinanz. Biorąc pod uwagę bieżącą działalność oraz perspektywy Immofinanz, doszliśmy do wniosku, że cena 2,8 EUR za akcję jest nieodpowiednia — napisał zarząd w oświadczeniu. Gdyby wzywającym powiodły się wezwania, to przejęliby kontrolę nad rywalem.
Gdzie leży problem? Oficjalnie oferenci inaczej patrzą na rozwój biznesu w Rosji. CA Immo, które ma już 3 proc. Immofinanz, jest rozczarowane słabymi wynikami spółki w Rosji, gdzie znajduje się jedna czwarta portfela nieruchomości. Zarząd Immofinanz wskazuje, że nawet gdyby rosyjski portfel wycenić na zero, oferta jest o 25 proc. niższa od wartości aktywów netto na akcję. Uważa, że rosyjskie zawirowania są przejściowe, i zapowiada kontynuację dotychczasowej strategii na tym rynku.
— Rosyjski rynek nieruchomości spada. O1 Group kontroluje CA Immo od niedawna. Być może właściciele tej spółki chcieliby przejąć kontrolę nad Immofinanz, żeby przetransferować więcej pieniędzy na bezpieczniejsze rynki, jak Austria, Rumunia, Niemcy czy Polska, gdzie Immofinanz już jest. Immofinanz się przed tym broni — mówi anonimowo osoba z rynku nieruchomości. Obie firmy są obecne w Polsce. Immofinanz ma tu nieruchomości warte blisko 600 mln EUR (8,6 proc. całego portfela), natomiast CA Immo — 360 mln EUR (13 proc. portfela).