Od jakiegoś czasu walczy o to rosyjski milioner
Walery Kogan i jego żona Olga. Już drugi projekt ich nowego domu nie spodobał
się w Greenwich, doniosła agencja Bloomberg. Kogan zmodyfikował pierwotny
projekt budynku o powierzchni 5 tys. mkw. z 26 łazienkami, który został
odrzucony w głosowaniu w maju ubiegłego roku stosunkiem 3 głosów do 2. Byłby to
największy dom jednorodzinny wybudowany od 2001 r. w Greenwich. Nowy projekt
przewiduje powierzchnię 3,5 tys. mkw. i 15 łazienek.
Kogan, którego majątek szacuje się na 600 mln USD, jest prezesem firmy East Line Group, która zarządza Międzynarodowym Portem Lotniczym Domodedowo w Moskwie. W 2005 r. kupił 7 akrów i zapowiedział, że chce wyburzyć stojący tam budynek z lat 20. o powierzchni 1,8 tys. mkw.
W jego nowym gniazdku ma być basen, w podziemiach sala gimnastyczna o powierzchni 100 mkw., sala kinowa na 12 miejsc, sala bilardowa, pokój gier, gabinet masażu i piwnica na wina. Przy domu ma znaleźć się patio w kształcie gitary elektrycznej i ogród zimowy z czterema rzeźbami. Urzędnicy władni wydać zgodę na budowę podejrzewają, że w takim pałacu bez przerwy odbywać się będą huczne imprezy. Richard Granoff, który zaprojektował budynek, zapewnił ich, że łazienek jest dużo (zobacz "ceramikę sanitarną" po lewej), bo każdy pokój ma własną, a państwo Koganowie po prostu lubią przestrzeń i zamierzają wykorzystywać dom wyłącznie do własnego użytku. Nie doszło jeszcze do drugiego głosowania, ale wygląda na to, że łatwo nie będzie.
Mieszkańcy Greenwich zgodnie twierdzą, że dom nie pasuje do otoczenia. Ale na przykład Steve Cohen, właściciel niegdyś bardzo dochodowego funduszu hedgingowego, ma „mieszkanko” o powierzchni 3,2 tys. mkw. z 19 łazienkami, więc bije Kogana na głowę i w metrażu, i w hydraulice. Dom Kogana faktycznie jest monumentalny, ale według Roberta Franka, który w The Wall Street Journal pisze blog o bogatych ludziach, tak naprawdę chodzi po prostu o pochodzenie właściciela.
