Klienci krajowych funduszy akcji rosyjskich zarobili w minionym miesiącu średnio 9,4 proc., a zagranicznych ponad 13,1 proc. Wyniki funduszy były jednak uzależnione od wahań kursowych. Bazową walutą dla inwestycji w Rosji jest dolar, który w październiku stracił do złotego 4,8 proc. Fundusze wyceniane w dolarach nie uwzględniają strat, polskie produkty owszem. Dlatego stopy zwrotu się tak różnią.
Fundusze do wyboru
Wszystkim funduszom w październiku pomagała świetna koniunktura. Światowe indeksy zwyżkowały, a w ślad za nimi wyceny surowców. Baryłka ropy Brent zdrożała o 6,7 proc., co z kolei wpłynęło na wzrost cen akcji spółek rosyjskich. Indeks RTS zyskał w ubiegłym miesiącu aż 17 proc.
Najwyższe nominalnie stopy zwrotu osiągnęły zagraniczne TFI. Oferują one na polskim rynku 5 funduszy inwestujących w Rosji. Najlepszy, JPM Russia, zarządzany przez JP Morgan AM powiększył portfele klientów o 18,9 proc. To fundusz wyceniany w dolarach. Jego portfel to prawie 1,3 mld USD, które lokowane są w akcje i papiery wartościowe spółek z Rosji i krajów należących do WNP.
Na koniec sierpnia w portfelu funduszu przeważały spółki z sektora energetycznego, przemysłowego i telekomunikacji. Największy udział w aktywach miały Sberbank (9,2 proc.), Norilsk Nickel (7,7 proc.), Magnit (7,5 proc.), Mobile Telesystems (7,2 proc.), Dragon Oil (5,3 proc.), Tatneft (5,2 proc.), Sistema (4,9 proc.), CTC Media (4,8 proc. ) i Novolipetsk Steel (4,2 proc.).
Doskonale sprzyjającą koniunkturę wykorzystał też Douglas Helfer, zarządzający funduszem HSBC GIF Russia Equity EC, który w październiku zarobił 17,1 proc. Z prospektu informacyjnego wynika, że na koniec sierpnia w portfelu funduszu znajdowało się 31 spółek rosyjskich, głównie z sektora ropy naftowej i gazu ziemnego (Gazprom 9,5 proc., Lukoil Oil Co 9,4 proc.), finansowego
(Sberbank 9,4 proc.), przemysłowego (Norilsk Nickel 6,2 proc.) i telekomunikacji (Mobile TeleSystems OJSC 4,1 proc.). Jednostka uczestnictwa tego funduszu także notowana jest w dolarach. Z polskich funduszy inwestujących na rosyjskiej giełdzie najlepszym w ubiegłym miesiącu był fundusz Arka Prestiż Akcji Rosyjskich, który zarobił 10,8 proc.
Aktywa funduszu nie są wielkie. To tylko 1,9 mln zł, które minimum w 50 proc. inwestowane jest bezpośrednio lub pośrednio w akcje i instrumenty finansowe o podobnym charakterze. Pozostała część aktywów (nie więcej niż 34 proc.) może być inwestowana w dłużne papiery wartościowe i instrumenty rynku pieniężnego. Na koniec czerwca w portfelu znajdowały się m.in. akcje Sberbanku (13,6 proc.), Lukoila (11,3 proc.), Gazpromu (8,3 proc.) i Rosneftu (3,3 proc.) Dobry wynik spośród polskich funduszy akcji rosyjskich osiągnął w październiku również Quercus Rosja (9,9 proc.). Fundusz zarządza 26,2 mln zł. Na koniec października w portfelu znajdowały się spółki. takie jak Sberbank (9,1 proc.), Rosnieft (6,3 proc.), Norilsk Nickel (5,8 proc.), Uralkali (5,4 proc.) i NOvatek (4,6 proc.).
Uwaga na dolara
Najlepszy zagraniczny i polski fundusz dzieli prawie 9 punktów proc. To efekt dużych zmian notowań walut. Zyski polskich funduszy inwestujących w Rosji osłabił rosnący kurs złotego do dolara.
— Dla krajowych funduszy bazowe waluty to euro lub złoty, a fundusze zagraniczne w rosyjskich inwestycjach opierają się głównie na dolarze. Dlatego wyniki funduszy są obarczone zmianami kursów walutowych — mówi Piotr Rogowski z ING TFI. Na początku listopada złoty znacznie się osłabił do dolara.
— Jeśli nastąpiłoby trzydniowe przesunięcie w wycenie polskich funduszy, ich wynik byłoby o około 7-8 proc. lepszy. Przy dużej zmienności rynku należy ostrożnie pochodzić do porównań wyników, które oparte są na różnych okresach. Stopy zwrotu liczone od początku roku dla funduszy polskich i zagranicznych są już bardziej porównywalne — mówi Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI.
Ropa ustawia wyceny w Moskwie
Październikowe wyniki funduszy akcji rosyjskich mogą zachęcać do zakupu jednostek uczestnictwa funduszy inwestujących w Rosji. Na razie jednak warto zachować ostrożność.
Na rynki wraca niepokój, związany z coraz trudniejszą sytuacją włoskiej gospodarki. Indeksy giełdowe wczoraj spadały, a w ślad za nimi ceny ropy. Zarządzający przypominają, że Rosja to bardzo ryzykowny rynek.
— Gospodarka rosyjska w największym stopniu opiera się na surowcach i jest od nich silnie uzależniona. Szczególnie istotna jest cena ropy naftowej, której Rosja jest największym producentem na świecie. Gospodarka rosyjska mocno odczuwa wahania globalnej koniunktury i zmiany popytu na surowiec — mówi Piotr Rogowski z ING TFI.
Marek Buczak przypomina, że wiele do życzenia pozostawia komunikacja rosyjskich spółek z inwestorami finansowymi. Czynnik polityczny też ma ogromne znaczenie. Dlatego spółki rosyjskie notowane są z dyskontem w stosunku do ich odpowiedników na Zachodzie.
— Niskie wyceny nadal zachęcają inwestorów do kupowania rosyjskich papierów. Należy się jednak liczyć z tym, że po udanym październiku może dojść do częściowej realizacji zysków. Przewiduję dużą zmienność notowań, która dla wielu będzie męcząca — twierdzi Marek Buczak z Quercus TFI.
Zagraniczne czy polskie?
Zagraniczne fundusze inwestycyjne różnią się od polskich nie tylko wynikami inwestycyjnymi. Jeżeli zdecydujemy się na zakup jednostek uczestnictwa funduszu z oferty zagranicznego TFI, musimy wziąć pod uwagę, że produkty te mają większe opłaty i wiążą się z ryzykiem kursowym. Próg wejścia w przypadku jednych i drugich jest podobny.
Dla przykładu, pierwsza wpłata do funduszu Arka Prestiż Akcji Rosyjskich
wynosi 250 tys. zł., a do funduszu JPM Russia 35 tys. USD. Opłaty za
zarządzanie w przypadku zagranicznych funduszy wynoszą od 1,8 proc. do
nawet 6 proc. Polskie fundusze są tańsze. Tu opłata za zarządzanie
wynosi maksymalnie 4 proc.