Rosyjskie fundusze straciły rok

Jagoda Fryc
opublikowano: 2013-12-30 00:00

Kursy akcji z moskiewskiej giełdy nie mogą poderwać się do lotu. Rok 2014 ma być jednak przełomowy — przekonują zarządzający.

W grudniu ubiegłego roku specjaliści z TFI niemal jednomyślnie stawiali na rosyjską giełdę, ale ta, zamiast być czarnym koniem, została czarną owcą — indeks RTS stracił w rok ponad 7 proc. Zarządzający twierdzą jednak, że inwestorzy w końcu przekonają się do tanich (wskaźnik cena do zysku dla RTS to niespełna 6) walorów z moskiewskiego parkietu.

None
None

— Zakładamy pozytywny, globalny scenariusz makro na 2014 r. i uważamy, że warto być na rosyjskiej giełdzie, także ze względu na korzyści z dywersyfikacji portfela i atrakcyjne wyceny na tym rynku — uważa Piotr Przedwojski z Caspar TFI, zarządzającego funduszem akcji rosyjskich, którego aktywa to niespełna 1 mln zł. To jeden z pięciu tego typu produktów, dostępnych na naszym rynku. . Krajowi powiernicy oferują pięć tego rodzaju produktów. Ich tegoroczne wyniki są słabe — najlepszy jest ledwie 0,1 proc. nad kreską, najgorszy stracił 5 proc.

Bezpośrednio i pośrednio

Zarządzający funduszami ING Rosja oraz Investor Rosja lokują aktywa w jednostki uczestnictwa innych funduszy. Pozostałe inwestują bezpośrednio, a czynnikiem, który odbija się na stopach zwrotu jest też ryzyko kursowe(i jego zabezpieczenie), co ma niebagatelny wpływ na stopę zwrotu. Jeśli złoty się umacnia, wyniki niezabezpieczonego przed ryzykiem funduszy akcji zagranicznych są słabsze, jeśli nasza waluta traci na wartości — rezultaty są lepsze.

„W latach 2004 i 2007 umocnienie złotego względem dolarabyło tak silne, że mimo zwyżek na amerykańskiej giełdzie, polscy inwestorzy liczyli kilkunastoprocentowe straty. Podobnie było też w roku ubiegłym, kiedy indeksy poszybowały w górę o ponad 10 proc., po przeliczeniu na złote trzeba było przełknąć stratę” — tłumaczą analitycy Analiz Online.

Prywatne kontra państwowe

Na bezrybiu i rak ryba, a w mijającym roku relatywnie najlepiej w grupie funduszy akcji rosyjskich radził sobie Quercus Rosja. Jego zarządzający Marek Buczak i Sebastian Buczek stawiali dotychczas na spółki z sektora nowoczesnych technologii, będących w rękach prywatnych inwestorów i notowanych na giełdach w Europie Zachodniej oraz USA. Wynikom pomogło również zabezpieczenie transakcji przed zmianami kursów walut. Marek Buczak podobną strategię obrał także na przyszły rok.

— W dalszym ciągu będę stawiał na spółki technologiczne i sektora konsumenckiego. Wraz ze wzrostem dynamiki PKB na świecie i ograniczaniem QE przez Fed coraz mocniej będziemy stawiać na spółki surowcowe. Myślę jednak, że czas na nie nadejdzie dopiero na przełomie drugiego i trzeciego kwartału — mówi Marek Buczak.

Arka Prestiż Akcji Rosyjskich stracił w tym roku 4,7 proc., co jest drugim najgorszym wynikiem w grupie. Szymon Borawski-Reks, zarządzający funduszem, w przeciwieństwie do Marka Buczaka preferuje największe spółki z indeksu RTS. Udział akcji dwóch gigantów — Sbierbanku oraz producenta paliw Łukoil, przekracza 30 proc. portfela. W fundusze Investor Rosja i ING Rosja można zainwestować od odpowiednio 100 i 200 zł, próg wejścia do Quercusa wynosi 20 tys. zł, a do Arki 250 tys. zł.