- Notowania surowców znacząco przekroczyły fundamentalne wyceny. Spekulacje i napływ kapitału przejęły kontrolę nad rynkiem. Ten swoisty rajd nie skończy się dobrze – ostrzega w wywiadzie dla Hard Assets Investor.
Jego zdaniem tylko niektóre ceny surowców wydają sie uzasadnione.
- Jeżeli założymy, że ożywienie gospodarcze jest bardziej anemiczne i przyjmuje kształt litery U (a nie V) – aktualny popyt na surowce jest dużo niższy od podaży. Można więc zakładać korektę wycen surowców w 2010 roku. Weźmy pod uwagę ropę: cena za baryłkę wzrosła z 30 USD do ponad 80 USD. W tym czasie popyt wrócił do wartości z 2005 roku, a zapasy nadal są na wysokim poziomie. Tylko część tej zwyżki jest uzasadniona fundamentami - argumentuje Roubini.
Podkreśla, że mamy obecnie nadwyżkę podaży. Wszystko to składa się
bańkę, która rośnie na całym świecie. A jak
pryśnie....