Jeśli będziemy mieli do czynienia z drugim dnem recesji, zwiększającym awersję do ryzyka, część aktywów będzie bardziej preferowana, a wśród nich złoto – mówi Roubini w wywiadzie dla telewizji Bloomberg. Ocenia jednak, że w takiej sytuacji, ze względu na większą płynność niż złoto duże zainteresowanie powinno towarzyszyć dolarowi jenowi i frankowi.
31 sierpnia szwajcarska waluta ustanowiła rekord w notowaniach względem euro zaś je w minionym miesiącu wspiął się w stosunku do dolara na najwyższy poziom od 1995 r.
Z kolei notowania złota w 2010 r. wzrosły już o 14 proc.
Myślę, że złoto będzie handlowane na poziomach zbliżonych do obecnego – prognozuje Roubini. Dodaje, że są dwa ekstremalne czynniki prowadzące do wzrostu notowań surowca.
Pierwszym jest inflacja, ale nie mamy do czynienia ze wzrostem presji cenowej w rozwiniętych gospodarkach. Raczej większym ryzykiem jest deflacja – wyjaśnia profesor.
Drugim elementem podbijającym ceny złota jest ryzyko tąpnięcia globalnego systemu finansowego, ale ten czynnik został zredukowany, ponieważ system finansowy został wsparty i zasilony – wyjaśnia Roubini.
WST, Bloomberg