Rover 75 lord w każdym calu

Julia Kafka
opublikowano: 1999-12-30 00:00

Rover 75 lord w każdym calu

Nowy Rover 75 jest limuzyną w każdym calu. Zresztą za każdy cal długości trzeba zapłacić około 1 tys. zł. Auto, które bez przesady można uznać za kwintesencję brytyjskości, w 2000 roku będzie kosztowało około 160 tys. zł. Tyle trzeba zapłacić za to, by przez chwilę poczuć się prawdziwym brytyjskim arystokratą.

W czasie jazdy Rover 75 na szczęście nie rozczarowuje.

Prawie nie boli

Przyjemność przejażdżki prawie równoważy uczucie bólu po opróżnieniu konta bankowego. Samochód przyspiesza do prędkości 100 km/h w niecałe 9 sekund. Szybko można się więc rozpędzić do 220 km/h, co stanowi kres możliwości 177-konnego silnika. Jest to hipotetyczne założenie, gdyż bardziej prawdopodobna wydaje się jazda z prędkością 15 km/h w zakorkowanym mieście. Takie są jednak nieprzyjemne konsekwencje postępu.

Odpryski imperium

Wnętrze Rovera 75 zaprojektowano z dużym wyczuciem smaku. W standardowym wyposażeniu znajdziemy cztery poduszki, klimatyzację i filtr wyłapujący pyłki roślin. Za względnie niewielką dopłatą szczęśliwy nabywca auta otrzyma zestaw — komputer pokładowy z odbiornikiem TV.

Jak arystokraci

Wykończenia tablicy rozdzielczej i skórzanej tapicerki kojarzą się dość jednoznacznie z wspomnianą już brytyjskością. Siedząc za kierownicą, łatwo wczuć się w rolę arystokraty opuszczającego ukochaną kolonię nad Oceanem Indyjskim. Jest to jednak dość przyjemne uczucie.

Wizyty na stacjach

Tęsknoty kolonialne poczujemy również prawdopodobnie na stacji benzynowej. Rover 75 spala średnio około 12 litrów paliwa na 100 km — mieszkańcy miast stwierdzą zaś, że ich auto bywa jeszcze bardziej spragnione. To jednak niewiele znaczy w porównaniu z upadkiem brytyjskiego imperium.

WŁÓCZYKIJ NOBILITOWANY: Rover to po angielsku łazik, włóczęga, jednak rys sylwetki nowego Rovera 75 niczym nie przywołuje obrazu wędrownego taboru, albo wózka z kartonowym dachem. Wręcz przeciwnie stanowi esencję arystokratycznej brytyjskości.