Rowerowy potentat najeżdża Europę

opublikowano: 27-01-2015, 00:00

Kross podkręca tempo. Podnosi ceny i zmierza po rekord — mimo kłopotów ze złotym i rublem.

— Na pewno cieszę się z tej decyzji, jest ona przemyślana i wierzę, że właściwa w kontekście igrzysk w Rio — tak Maja Włoszczowska, najlepsza polska zawodniczka MTB, skomentowała fakt dołączenia do zespołu sponsorowanego przez Kross, producenta rowerów z Przasnysza. Jej słowa — jota w jotę — powtarza Zbigniew Sosnowski, właściciel Krossa. Dwa lata po uruchomieniu procesu rebrandingu nieco przykurzonej i niedocenianej marki, zapowiada podkręcenie tempa.

NOWY, LEPSZY, SZYBSZY:
NOWY, LEPSZY, SZYBSZY:
Zbigniew Sosnowski zdaje się już nie pamiętać o bolesnej restrukturyzacji Krossa sprzed niemal dekady. Obecnie zbiera plony podjętych wówczas decyzji. Twierdzi, że za 2-3 lata eksport może być głównym źródłem przychodów Krossa.
Marek Wiśniewski

— Jest bardzo dobrze, a będzie jeszcze lepiej — mówi szef rowerowego potentata, pytany o prognozy na 2015 r.

Głodny i syty

Koniec sierpnia jest zazwyczaj końcem łowów w branży. To też czas, gdy Kross zamyka okres rozliczeniowy. Lato 2014 r. skończyło się kilkudziesięcioprocentowym wzrostem i 165 mln zł po stronie przychodów.

— Jeśli utrzymamy obecne tempo, a na to się zanosi, na koniec sierpnia tego roku będziemy mieli 215 mln zł przychodów — szacuje Zbigniew Sosnowski. To oznaczać będzie wzrost o 30 proc. i powrót do najlepszych wyników Krossa w historii, jakie notował on dekadę temu. Jednak wówczas firma Sosnowskiego, związana kontraktem z Decathlonem, nie mogła nawet śnić o dwucyfrowych marżach. Teraz jest inaczej — zysk brutto wzrośnie o około 20 proc., do 30 mln zł. Słaby złoty wkłada kij w szprychy rozpędzającej się firmy.

— Z jednej strony kupujemy bardzo dużo komponentów, głównie w Azji, i rozliczamy się w dolarach. Z drugiej, pozytywnego kopa daje nam rosnący udział eksportu. W 2015 r. będzie to około 30 proc. całej sprzedaży — zaznacza przasnyski przedsiębiorca. Obecnie, po latach przodowania, najważniejszym kierunkiem eksportowym dla Krossa nie jest już Rosja. Tam sprzedaż rośnie, ale słabość rubla odbija się na potencjale tego rynku. Dlatego kontrolujący 25 proc. polskiego rynku Kross sprzedaje głównie na Węgrzech, w Hiszpanii i w Niemczech.

— Polski rynek jest konkurencyjny, ale też dość nasycony, mamy w nim naprawdę duże udziały. A w tym roku Polacy wydadzą 6-8 proc. więcej na rowery niż w zeszłym — mówi biznesmen.

Hi-tech procentuje

Lada tydzień Kross podniesie ceny rowerów — to decyzja nie tylko spowodowana różnicami w kursach walut, ale głównie pozycjonowaniem marki. Inwestycje w badania, rozwój, laboratoria i stylistykę pochłonęły miliony. Kross wierzy w siebie, stawiając się w jednym rzędzie z renomowanymi dwukołowcami Gianta czy Meridy. Średnia cena roweru z Przasnysza w tym sezonie może dobić do 1,5-1,6 tys. To o 20 proc. więcej niż rynkowa średnia. Ponadprzeciętnie radzą też sobie inne biznesy Zbigniewa Sosnowskiego — Evertec, w którym ma udziały, rozwija produkcję innowacyjnych materiałów izolacyjnych i nanotechnologicznych przewodów do kolektorów słonecznych. Spółka notuje zyski przy niemal 30 mln zł przychodów. Działania intensyfikuje również Novodom, deweloper stawiający budynki mieszkalne w kilku miastach północno-wschodniej Polski.

— Teraz jest najlepszy czas na inwestycje deweloperskie — uważa Sosnowski.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane