Rozłucki: W 2005 roku na giełdzie może być już 250 spółek

Anna Lach
opublikowano: 2004-12-30 14:56

Na koniec 2005 roku na warszawskiej giełdzie może być notowanych już do 250 spółek. Rok 2004 był rokiem sprzyjającej koniunktury, na parkiecie zadebiutowało 36 spółek - powiedział w czwartek PAP prezes warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) Wiesław Rozłucki.

Według stanu na 30 grudnia 2004 r. na warszawskiej giełdzie notowanych jest 230 spółek. W całym roku zadebiutowało na GPW 36 nowych spółek. Jak powiedział Rozłucki, to więcej niż w czterech poprzednich latach łącznie.

Łączna wartość wszystkich nowych emisji w 2004 roku wyniosła prawie 13,2 mld zł. Są to zarówno emisje debiutujących spółek, jak i nowe emisje spółek notowanych na giełdzie.

PAP: Rok 2004 był dobrym rokiem dla giełdy - zadebiutowało 36 spółek, wznowione zostały prywatyzacje przez giełdę, pojawiły się spółki zagraniczne, indeksy biły historyczne rekordy...

Wiesław Rozłucki: Mamy w tej chwili sytuację taką, którą można określić jako prąd wznoszący dla szybowca, który porywa wszystkich w górę. Przy czym jest to pewna konstelacja czynników: dobra sytuacja gospodarcza, wejście Polski do UE, wznowienie procesów prywatyzacji, deklaracje intensyfikacji prywatyzacji poprzez giełdę, spółki prywatne szukają swojego miejsca na jednolitym rynku europejskim i wzmacniają swoją wiarygodność przez wejście na giełdę.

PAP: Tegoroczne nowe emisje na rynku publicznym wyniosły ponad 13 mld zł i rynek je kupił. Z pewnością popyt to zasługa funduszy emerytalnych i funduszy inwestycyjnych, ale chyba nie tylko?

Wiesław Rozłucki: Popatrzmy też na zainteresowanie indywidualnych inwestorów, na olbrzymie nadsubskrypcje, które miały miejsce przy prawie wszystkich emisjach. Niezwykle aktywni inwestorzy indywidualni plus inwestorzy instytucjonalni, w tym głównie fundusze emerytalne - to dwa filary, które nadal utrzymują mocną pozycję.

PAP: Perspektywy na 2005 rok też wyglądają dobrze - między innymi dlatego, że Ministerstwo Skarbu zapowiadało intensywną prywatyzację.

Wiesław Rozłucki: O wszystkim decyduje koniunktura gospodarcza, giełda bardzo dobrze tę koniunkturę odzwierciedla, a także z wyprzedzeniem wskazuje rozwój sytuacji. Jeżeli polskie przedsiębiorstwa będą działały w sposób konkurencyjny, będą przynosić zyski, znajdą swoje miejsce w Unii Europejskiej, to możemy być spokojni o polski rynek kapitałowy.

PAP: Ile spółek może być notowanych na GPW na koniec 2005 roku?

Wiesław Rozłucki: Myślę, że możliwa jest liczba 250 spółek. To bardzo przyzwoity wynik, który nas uplasuje może nie w czołówce europejskiej, ale na przodzie peletonu.

PAP: Przyszły rok to prawdopodobnie również prywatyzacja warszawskiej Giełdy.

Wiesław Rozłucki: Liczę na to, że ten proces zostanie albo zakończony albo bardzo mocno zawansowany. Można dyskutować o tym, czy powinna to być oferta publiczna, czy inwestor strategiczny, czy kombinacja obu tych metod. Natomiast sam fakt prywatyzacji jest konieczny. Dobry akcjonariat wymusza na giełdzie osiągnięcie maksimum swoich możliwości. To jest presja, którą dobrzy akcjonariusze wywierają na zarząd każdej spółki i sądzę, że działając na jednolitym europejskim rynku kapitałowym, nie wystarczy być dobrym, trzeba być doskonałym. Tak jak we współczesnym sporcie - danie z siebie maksimum, a nawet odrobinę więcej, decyduje o sukcesie i o porażce. Chcąc konkurować w Europie, musimy być doskonali, a na to składa się akcjonariat giełdy. Akcjonariat państwowy nie jest optymalnym rozwiązaniem.

PAP: Czy w ramach zachęcania emitentów Giełda zastosuje obniżki opłat?

Wiesław Rozłucki: Tak, planujemy obniżki opłat. Przy czym nie jest to główny czynnik, to jest dobry temat w czasie giełdowej dekoniunktury. Widzieliśmy w tym roku, że nawet 19-procentowy podatek (od zysków kapitałowych - PAP) nie spowodował załamania giełdowego. Przy dobrej koniunkturze wysokość podatków czy opłat to czynniki drugorzędne. Opłaty giełdowe, które stanowią ułamek procentu, nie mają wpływu na notowania, na obrót. Natomiast my musimy być konkurencyjni, i to jest główny powód obniżania opłat. W ciągu najbliższych trzech lat chcemy nasze opłaty obniżyć o 20 proc., a jeżeli obroty będą większe, to te też obniżki będą znacznie większe.