Rozmowy o rozmowach, które mają zaowocować

Jacek Zalewski
opublikowano: 2006-09-12 00:00

Zakończony wczoraj w Helsinkach szósty szczyt ASEM (Asia–Europe Meeting) należy do przedsięwzięć, których efektywność jest daleka od ich szczytnych celów. Już sama nazwa przyjęta została na wyrost — po naszej stronie występuje Unia Europejska, po tamtej zaś tylko Daleki Wschód. Udział w ASEM nie interesuje takich potęg, jak Indie czy Pakistan. Mimo to z punktu widzenia Polski inicjatywa ta jest pożyteczna, albowiem uczestniczą w niej nasi najważniejsi partnerzy gospodarczy — Chiny i Japonia, a także Wietnam, Malezja, Indonezja i Singapur.

Dla premiera Jarosława Kaczyńskiego pobyt w Helsinkach stał się okazją do odbycia tuzina cennych spotkań dwustronnych. Były to dość krótkie „rozmowy o rozmowach”, mające zaowocować w przyszłości. Szef rządu m.in. poznał się z nowymi premierami państw Grupy Wyszehradzkiej, czyli Mirkiem Topolankiem z Czech i Robertem Fico ze Słowacji. Spotkanie z kanclerz Angelą Merkel doprowadziło do ważnego ustalenia — utrzymana zostanie tradycja corocznych polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych. 30 października ten dwustronny szczyt stanie się okazją do wreszcie otwartej wymiany poglądów bez pośrednictwa mediów.

W cieniu ASEM odbywało się towarzyszące mu AEBF (Asia–Europe Business Forum). Spośród trzech płaszczyzn euroazjatyckiej współpracy — politycznej, kulturalnej oraz gospodarczej — zdecydowanie najtrudniej osiągnąć równowagę na tej ostatniej. Dość przypomnieć, że przez dwa lata od ASEM 5, który odbył się w Hanoi, deficyt handlowy Polski z państwami azjatyckimi nie tylko nie zaczął się zmniejszać, ale wręcz odwrotnie — uległ dramatycznemu pogłębieniu. I niestety, nie widać żadnych symptomów odwrócenia tego trendu...