Rozpad koalicji rządowej - premier chce odwołać ministrów z PSL

Paweł Kubisiak
opublikowano: 2003-03-01 17:34

Premier Leszek Miller zwróci się do prezydenta o odwołanie ministrów z PSL - poinformował rzecznik rządu Michał Tober po sobotnim spotkaniu premiera z prezesem PSL, wicepremierem Jarosławem Kalinowskim oraz szefem UP wicepremierem Markiem Polem. Decyzja premiera oznacza w praktyce koniec koalicji rządowej z udziałem PSL.

Decyzja zapadła na sobotnim spotkaniu, na którym omawiano sytuację w koalicji, zaostrzoną po czwartkowym głosowaniu PSL przeciwko rządowemu projektowi ustawy winietowej. Po spotkaniu rzecznik rządu wygłosił oświadczenie, z którego wynika, że sobotnie rozmowy szefa SLD, premiera Leszka Millera z wicepremierami Kalinowskim i Polem "potwierdziło, że dalsze funkcjonowanie koalicji z udziałem PSL przebiegałoby w atmosferze ciągłych tarć, przetargów i konfliktów".

- W tej sytuacji prezes Rady Ministrów Leszek Miller podjął decyzję o zwróceniu się do prezydenta RP o odwołanie wicepremiera ministra rolnictwa i rozwoju wsi Jarosława Kalinowskiego oraz ministra środowiska Stanisława Żelichowskiego ze składu Rady Ministrów - oświadczył Tober.

Tober skrytykował też piątkowe oświadczenie klubu PSL dotyczące sytuacji, jaka powstała w koalicji.

- Oświadczenie to nie daje nadziei na sprawne i skuteczne działanie koalicyjnego rządu na rzecz rozwiązywania najważniejszych dla obywateli i kraju problemów - powiedział rzecznik rządu.

Już piątek Rada Krajowa SLD dopuściła możliwość funkcjonowania rządu bez PSL. Jednak upoważniła jeszcze szefa partii Leszka Millera do pilnych rozmów z ludowcami. Również w piątek ostro przeciwko koalicji z PSL wypowiedział się Komitet Wykonawczy UP.

- Szczęść Boże na dalszą drogę życia SLD i jego szefowi, premierowi Leszkowi Millerowi – tak skomentował Eugeniusz Kłopotek z PSL informację o wnioskach dotyczących odwołania z rządu ministrów PSL. Oficjalnie PSL napisał w oświadczeniu, że odbiera wypowiedzenie przez SLD koalicji jako sygnał, że troska o polski interes narodowy i gospodarczy, o wieś i rolnictwo oraz o rozwiązywanie problemów ludzi biednych przestaje być zadaniem pierwszoplanowym.

Szefowie SLD najprawdopodobniej rozpoczęli już negocjacje z innymi siłami politycznymi w Sejmie, jeżeli zdecydowali się na zerwanie współpracy z ludowcami. Przed rządami lewicy stoją dwie alternatywy – albo rząd mniejszościowy albo nowa koalicja. Wśród potencjalnych koalicjantów może znaleźć się Samoobrona reprezentowana przez 40 posłów.

- Samoobrona nie wyklucza ani wejścia w koalicję rządzącą z SLD i Unią Pracy, ani wspierania rządu mniejszościowego SLD-UP - oświadczył w sobotę po południu Andrzej Lepper, na wieść o rozpadzie koalicji rządowej. - W poniedziałek o godz. 10. zbiera się prezydium partii w tej sprawie. - powiedział Lepper. Wcześniej informował PAP, że w sobotę rano spotkał się z premierem Leszkiem Millerem, co zdementował później Michał Tober.

Niewykluczone jest też powstanie rządu mniejszościowego z silnym poparciem w Sejmie. SLD i UP posiadają 212 głosów w Sejmie, a do pożądanej większości 231 głosów brakuje tylko 19 posłów. W Sejmie zasiada 10 niezrzeszonych posłów, z czego część odeszła z Samoobrony. Z lewicą może współpracować czterech posłów z Partii Ludowo –Demokratycznej, pięciu posłów reprezentujących Polski Blok Ludowy i dwaj posłowie mniejszości niemieckiej. Częściowo rząd być może będzie mógł liczyć na byłego koalicjanta - PSL (40 posłów).

Inne układy koalicyjne są mało prawdopodobne. Szef Platformy Obywatelskiej (57 posłów) Maciej Płażyński zapowiedział, że jego partia nie będzie tworzyć żadnej większości parlamentarnej z SLD, mającej popierać rząd. Jednak SLD-UP może liczyć na poparcie ustaw zgodnych z programem tej partii. Poparcie rządu mniejszościowego wykluczył Adam Bielan, rzecznik Prawa i Sprawiedliwości (43 posłów).

Trzecią i ostatnią alternatywą są wcześniejsze wybory parlamentarne. Taką ewentualność dopuszcza marszałek Sejmu Marek Borowski, jeżeli "wszystkie ugrupowania w Sejmie będą dążyły do paraliżu prac rządu". Takiego działania można oczekiwać ze strony strony Ligi Polskich Rodzin (28 posłów). Millera nie poprą też pięcioosobowy oraz Ruch Katolicko-Narodowy, trzyosobowe koła Porozumienia Polskiego i Ruchu Odbudowy Polski oraz osmiu posłów SKL-RNP.

Paweł Kubisiak, PAP