Rozpoczął się drugi dzień referendum unijnego WARSZAWA (Reuters) - Niedziela jest drugim i ostatnim dniem referendum w sprawie
przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Może ono okazać się nieważne jeżeli
frekwencja, która w sobotę wyniosła jedynie 17,6 procent, po dwóch dniach nie przekroczy
50 procent. W sobotę do urn poszło 5,2 miliona Polaków z 29,7 miliona uprawnionych do głosowania,
co pokazuje, że ludność wiejska praktycznie zbojkotowała pierwszy dzień refendum, a w
miastach nie było dużo lepiej. Jest jednak szansa, że po niedzielnej mszy Polacy pójdą spełnić swój obywatelski
obowiązek. Zawsze bowiem w Polsce głosowania przeprowadzane były w niedzielę. Z wcześniejszych sondaży wynika, że trzy czwarte Polaków, którzy pójdą do urn powie
"tak" dla wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. "Wszytsko "przenocowało" dobrze i otwieramy lokal" - powiedział Jakub Augustynowicz,
przewodniczący okręgu wyborczego numer 98 na warszawskim Mokotowie, gdzie frekwencja
wczoraj wyniosła 36 procent. Państwowa Komisja Wyborcza poinformowała, że w niedzielę o godzinie 6.00 rano
otoworzono wszystkie z 24.985 lokali wyborczych. By uniknąć rozwiązania, w którym to
parlament, a nie naród bezpośrednio ratyfikuje traktat akcesyjny, w niedzielę zagłosować
musiałoby dwa razy tyle osób co w sobotę. "Wciąż możemy nadrobić" - powiedział Andrzej Rychard, socjolog z Polskiej Akademii
Nauk (PAN). Dodał, że niska sobotnia frekwencja może zmobilizować elektorat. Głosowanie kończy się o godzinie 20.00 w niedzielę, kiedy to spodziewane są pierwsze
szacunkowe wyniki plebiscytu unijnego. Ostateczne, powinny zostać opublikowane w
poniedziałek po południu. ((Autor: Wojciech Moskwa; Redagowała: Olga Markiewicz; [email protected];
Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: wojciech.moskwa.reuters.com
@reuters.net))