Rozpocznij globalnie, kontynuuj lokalnie

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 19-05-2014, 00:00

Fundusze zagraniczne powinno się wybierać inaczej niż polskie. Warto zacząć od tych dobrze zdywersyfikowanych.

W Polsce dostępnych jest ponad 300 funduszy i subfunduszy zagranicznych. Są wśród nich zarówno bezpieczne, jak i agresywne czy wyspecjalizowane w inwestowaniu w konkretne branże. Z obliczeń Analiz Online wynika, że w 2013 r. do funduszy zagranicznych wpłacono o 1,5 mld zł więcej, niż z nich wypłacono. Bankowcy przewidują, że w tym roku będzie jeszcze lepiej.

— Najwięksi gracze na rynku funduszy zagranicznych to uznane, funkcjonujące od kilkudziesięciu lat instytucje finansowe, co jest nie bez znaczenia dla klientów — mówi Monika Szlosek z Deutsche Banku.

Polscy inwestorzy mogą powierzyć swoje oszczędności takim globalnym instytucjom, jak Black Rock, Franklin Templeton Investments, a od niedawna również JP Morgan Asset Management. Ci, którzy tego nie robią i wyznają zasadę, że koszula jest bliższa ciału, rezygnują z pomnożenia zysku i/lub ograniczenia ryzyka — teoria finansów nie pozostawia wątpliwości, że dywersyfikacja globalna przynosi co najmniej jedną z tych korzyści.

Inwestycja, a nie spekulacja

Inwestując w ich fundusze, powinni jednak wiedzieć, co dzieje się na zagranicznych rynkach. Zwłaszcza że niektóre z nich, jak np. wschodzące czy azjatyckie, są rynkami bardzo sezonowymi. Nikt nie zagwarantuje na nich hossy na dłużej.

Osoby zainteresowane małymi spółkami japońskimi, tajwańskimi czy chińskimi, które zainwestują w fundusze lokujące aktywa w tych rejonach, również zdaniem zarządzających nie dywersyfikują ryzyka, ale spekulują. Najlepszą strategią jest więc utworzenie portfela funduszy, zaczynając od globalnego — inwestującego w spółki o mocnych fundamentach notowanych na różnych giełdach tak, aby rozłożyć ryzyko. Później można do nich dokładać bardziej ryzykowne, bo skoncentrowane na konkretnych giełdach.

— Fundusze inwestujące na jednym rynku są zazwyczaj dodatnio ze sobą skorelowane. Oznacza to, że kierunkowo zachowują się do siebie bardzo podobnie. Jedne będą pracować lepiej, inne gorzej, ale najczęściej w tym samym kierunku, czyli razem dadzą zarobić lub spowodują straty — tłumaczy Grzegorz Pietrucha, Dyrektor Departamentu Sprzedaży Detalicznej w Skarbcu TFI.

Specjalista radzi więc stworzyć dobrze zdywersyfikowanyportfel, w którego skład wchodzą aktywa ze sobą nieskorelowane lub skorelowane ujemnie, a w miarę wzrostu świadomości inwestycyjnej rozszerzać horyzonty. Zarządzający radzą też zwrócić uwagę na takie fundusze, które mają odmienne strategie od większości polskich i nie ścigają się z indeksami. Wprawdzie w czasie dobrej koniunktury nie porażą zyskami, ale w czasach niesprzyjających powinny chronić przed stratami.

Podobieństwa i różnice

Pozostałe zasady doboru funduszy zagranicznych są podobne jak w przypadku polskich — dotyczą akceptowalnego ryzyka. Warto rozważyć fundusze parasolowe, które w okresach dekoniunktury pozwolą chronić kapitał w funduszach obligacji, a w czasie rozkwitu korzystać ze zwyżek na rynkach akcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu