Rozpoczyna się era gazowych elektrowni

opublikowano: 26-07-2018, 22:00

W ślad za resztą świata krajowe firmy zamierzają więcej inwestować w elektrownie opalane błękitnym paliwem niż w bloki węglowe

Kilka lat temu informacja, że w Polsce planuje się więcej elektrowni gazowych niż węglowych, byłaby sensacją. Dziś już nie jest. Wynika to z kilku przyczyn. Po pierwsze, po rozbudowie terminalu LNG w Świnoujściu i budowie gazociąg Baltic Pipe gazu ma być więcej i ma być tańszy. Po drugie, pojawiło się węglowe ryzyko — związane z polityką klimatyczno- energetyczną Unii Europejskiej, limitami emisyjnymi i zmianami systemu handlu uprawnieniami do emisji CO 2. Gazówki mają jeszcze jedną przewagę — łatwo i tanio można je włączyć i wyłączyć, czyli są lepszym mechanizmem uzupełniania mocy dla niestabilnych OZE. A zielonego prądu będzie coraz więcej.

Światowe trendy

Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) podały wyniki certyfikacji do aukcji na rynku mocy. Do rejestru wpisano 1167 jednostek, w tym 119 planowanych. Certyfikacja jest obowiązkowym warunkiem dla elektrowni, które chcą wystartować w aukcjach i dostać dodatkową gratyfikację z rynku mocy. Pod koniec 2018 r. zostaną ogłoszone trzy aukcje i wtedy, się okaże, ile będzie nas kosztował rynek mocy. Na razie szacunki mówią o ok. 4-5 mld zł rocznie, które zapłacimy w rachunkach — na gospodarstwo domowe wypadnie ok. 8 zł miesięcznie. Okaże się też, czy funduszy wystarczy na modernizację starych bloków energetycznych i inwestycje w nowe. Jak wynika z danych PSE, z planowanych elektrowni osiem (o łącznej mocy 4,02 GW) ma korzystać z węgla, natomiast w 42 (o mocy 4,37 GW) paliwem będzie gaz.

— Błękitne paliwo nie jest wyborem przypadkowym. Surowiec jest niskoemisyjny, co ma kluczowe znaczenie w kontekście rosnących cen uprawnień do emisji CO 2. Ponadto Polska ma rozwiniętą infrastrukturę gazową, która będzie dalej rozbudowywana. Mam na myśli realizację projektu Baltic Pipe, rozbudowę gazoportu, tworzenie nowych interkonektorów i rozwój sieci wewnątrz kraju — podkreśla Piotr Kasprzak, prezes Hermes Energy Group.

Firma ma 5-procentowy udział w rynku gazu, co oznacza, że jako sprzedawca błękitnego paliwa jest druga — po PGNiG.

Podobne tendencje widać na całym świecie. Jak wynika z raportu Międzynarodowej Agencji Energii (International Energy Agency — IEA), globalne inwestycje w elektroenergetyce zmniejszyły się o 6 proc. do prawie 750 mld USD w 2017 r. Główna przyczyna to 10-procentowy spadek liczby oddanych do użytku nowych mocy wytwórczych. Połowa spadku wynikała z mniejszej liczby elektrowni węglowych oddanych do eksploatacji w Chinach i Indiach. Z kolei inwestycje zasilane gazem wzrosły o blisko 40 proc.

Czarna i błękitna lista

Gdzie powstaną nowe elektrownie? PGE przybędą dwa bloki w Opolu na węgiel kamienny, o mocy 900 MW każdy, oraz jednostka w Turowie — 460 MW na węgiel brunatny. Tauron buduje w Jaworznie 910 MW. Kolejne inwestycje, już mniejsze, to elektrociepłownie przemysłowe — w Puławach dla Azotów (90MW) i EC Zofiówka w Jastrzębiu Zdroju (75 MW). Dochodzi jeszcze Elektrownia Ostrołęka C, wspólna inwestycja Energi i Enei. Dwa tygodnie temu podpisano z konsorcjum GE Power i Alstom Power Systems umowę na generalne wykonawstwo. Blok o mocy 1000 MW ma kosztować ponad 6 mld zł. Zawarcie umowy nie jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na rozpoczęcie prac (NTP notice to proceed) — zwłaszcza że eksperci nadal podnoszą wątpliwości co do ekonomiki tej inwestycji.

Spośród 4370 MW elektrowni gazowych, które przeszły certyfikację, można wymienić kilka największych projektów. W Elektrociepłowni Stalowa Wola powstaje blok gazowo-parowy o mocy 449 MW. Zgodnie z aktualnym harmonogramem, zostanie przekazany do eksploatacji z końcem przyszłego roku. Inwestorami są Tauron i PGNiG. Jesienią Tauron zdecyduje też o przyszłości bloku gazowo-parowego w Elektrowni Łagisza — zadeklarował w lipcu Filip Grzegorczyk, prezes Tauronu.

Zawieszony w 2016 r. projekt przewiduje, że będzie to jednostka kogeneracyjna, czyli produkująca jednocześnie energię elektryczną i ciepło, o mocy 413 MWe. Jego wartość szacowano wcześniej na około 1,5 mld zł.

— Bez wsparcia projekt w Łagiszy nie ma uzasadnienia ekonomicznego — mówił prezes.

Energa planuje w Grudziądzu dwa bloki gazowe po 400 MW każdy. Z kolei w 2020 r. PGNiG Termika planuje zakończyć budowę bloku gazowo-parowego o mocy 497 MWe w Elektrociepłowni Żerań w Warszawie. Blok szczytowy o mocy ok. 450 MW zamierza wybudować w Płocku PKN Orlen, choć ostateczne decyzje nie zapadły. To byłby już drugi blok gazowy w tym mieście. Spółka właśnie oddała jednostkę kogeneracyjną (600 MWe) wybudowaną przez Siemensa. Największa polska firma energetyczna PGE planuje trzy bloki gazowe po 500 MW każdy. Wstępne wyniki studium wykonalności w Elektrowni Dolna Odra mówią o budowie tutaj nawet dwóch jednostek. W rejonie Szczecina skoncentrowane są inwestycje wiatrowe, nieodległe są też niemieckie wiatraki na Bałtyku. Ponadto to tutaj odczuwalne są niekontrolowane przepływy energii z Niemiec. Dlatego w tym miejscu potrzebne są elastyczne jednostki na moce bilansujące.

Koncern analizuje też projekt trzeciego bloku gazowego w jednej z istniejących lokalizacji. Również przemysł planuje budowę jednostek gazowych. Synthos Dwory zamierza postawić nowy blok gazowy w Oświęcimiu, a PCC Rokita — w Brzegu Dolnym. Zespół Elektrowni Pątnów Adamów Konin (ZE PAK) ma zamiar dostosować wyłączone bloki węglowe w elektrowni Adamów do produkcji energii z wykorzystaniem paliwa gazowego. Przewidywana moc ma wynieść około 500 MW, a koszty — kilkadziesiąt milionów złotych. Spółka zamierza zrealizować zadanie do końca pierwszego kwartału 2019 r. Elektrownia ma być typową szczytówką, włączaną tylko wtedy, gdy w systemie brakuje mocy i prąd jest najdroższy.

Węgiel odchodzi

Gospodarka ma coraz większy problem z węglem — zarówno z zaostrzanymi normami jego spalania, które wymagają dużych pieniędzy na inwestycje, jak i z coraz wyższymi cenami surowca i koniecznością jego importu. Drożejące uprawnienia do emisji CO 2 (ostatnio ok. 17 EUR, a rok temu ok. 5 EUR) przechylają szalę na korzyść inwestycji w gaz. Epoka węgla pomału przechodzi do historii. Elżbieta Piskorz, dyrektor departamentu ropy i gazu w Ministerstwie Energii, podkreśla, że dziś zużywamy 16 mld m sześc. Błękitnego paliwa, a w 2035 r. będziemy potrzebowali już od 18 do ponad 21 mld m sześc. Eksperci zwracają też uwagę, że wzrost gazyfikacji (z 58 proc. do 61 proc. obszaru kraju) spowoduje zwiększenie popytu na to paliwo w gospodarstwach domowych. Pomoże to w walce ze smogiem i ułatwi likwidację tzw. niskiej emisji. Wymaga to rozwoju infrastruktury gazowej i zwiększenia jej przepustowości. W uzgodnionej z prezesem Urzędu Regulacji Energetyki aktualizacji projektu planu rozwoju Polska Spółka Gazownictwa (należąca do PGNiG) przewiduje w najbliższych dwóch latach 2,86 mld zł na inwestycje.

Weź udział w konferencji "Umowy w sektorze energetycznym i gazowym", 27 września 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rozpoczyna się era gazowych elektrowni