Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:
Tłusta oliwa.
Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha
bucha:
Uch — jak gorąco!
Nagle — gwizd!
Nagle — świst!
Para — buch!
Koła — w ruch!
Lokomotywa? A może fundusze strukturalne? One, podobnie jak maszyna, której Julian Tuwim poświęcił swój wierszyk, ruszały z mozołem i jak żółw ociężale. Zamiast wagonów programy do nich powymyślali — wielkie i ciężkie — tylko dla mądrali! I pełno działań w każdym programie, pod każdym z nich żelazne... rozporządzenie. I choćby przyszło tysiąc prawników i każdy zużyłby tysiąc ołówków i każdy nie wiem jak się wytężał, to nic nie zmieni — taki to ciężar!
I właśnie dlatego niektóre działania, mimo ciekawych i pożytecznych założeń są realizowane z wielkim trudem, a inne ciągle stoją na stacji, mimo że godzina odjazdu minęła blisko dwa lata temu. Tak się na przykład dzieje z subsydiowaniem zatrudnienia w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Ale nie tylko. Ciągle czekamy też na start działania wspierającego powstawanie i rozwój funduszy kapitału zalążkowego. A i to jeszcze nie wszystko.
Na szczęście od kilku miesięcy grono „atletów” stara się zrobić wszystko, aby ułatwić korzystanie z funduszy strukturalnych. Jest więc szansa, że biegu przyspieszą i będą gnać coraz prędzej — tym bardziej, że czasu jest coraz mniej. Tak to to, tak to to…