Kilka dni temu Polska Agencja Prasowa podała, że Marek Belka, minister finansów, opowiedział się za wprowadzeniem zakazu lub ograniczenia importu do Polski używanej odzieży. Poza deklaracjami nie pojawiły się jeszcze żadne konkrety w tej sprawie. Opracowanie projektu odpowiednich przepisów leży w gestii Ministerstwa Gospodarki.
W biurze prasowym Ministerstwa Finansów dowiedzieliśmy się, że regulacje ograniczające lub zakazujące importu do Polski odzieży używanej mają znaleźć się w opracowywanej przez rząd strategii gospodarczej do 2006 r. Przedstawiciel biura prasowego MF zapewnił jednak, że tą sprawą nie zajmuje się obecnie minister finansów. Odesłano nas do Ministerstwa Gospodarki. Biuro prasowe MG poinformowało, że nie są jeszcze prowadzone prace nad projektem odpowiednich przepisów i nie wiadomo, kiedy się rozpoczną.
Polscy producenci odzieży chwalą ten pomysł.
Z danych Głównego Urzędu Ceł wynika, że w 2000 r. sprowadzono do Polski 47,5 tys. ton odzieży używanej. Natomiast Główny Urząd Statystyczny wskazuje na około 80 tys. ton, czyli prawie dwukrotnie więcej. Zdaniem Bogusława Świderskiego, wiceprzewodniczącego Związku Pracodawców Przemysłu Dziewiarskiego, różnica w tych liczbach wynika z nieszczelności polskich granic.
— Co roku do Polski przywożonych jest kilka tys. ton bez odprawy celnej. Dane GUS obejmują wszelką odzież używaną, która znalazła się w obrocie na rynku polskim — mówi Bogusław Świderski.
Mimo braku jednolitego stanowiska co do wielkości importu, panuje opinia, że przywóz tanich tekstyliów poważnie zagraża polskiej produkcji i powoduje spadek obrotów polskich wytwórców odzieży.
Zakaz importu „taniej mody” lub wyraźne jego ograniczenie jest oczekiwane z niecierpliwością przez firmy z branży tekstylnej. Jednak zakaz uderzyłby w importerów i zlikwidowałby szmateksy.
Łukasz Wyrzykowski, dyrektor Izby Gospodarczej Eksporterów i Importerów, jest przekonany, że jednak nie zostanie wprowadzony całkowity zakaz przywozu odzieży używanej. Jego zdaniem, prawne ograniczenie przywozu do naszego kraju odzieży używanej nie poprawi kondycji polskich producentów. Uważa, że rozsądne byłoby podwyższenie wymogów jakościowych, co pozwoliłoby zahamować napływ odzieży w złym stanie.
— Trudno mi jednak powiedzieć, jak wprowadzenie ograniczeń ilościowych wpłynęłoby na importerów. Przywozem ubrań zajmują się przede wszystkim małe firmy rodzinne. Należy jednak spodziewać się, że ewentualne wprowadzenie zakazu lub znacznych ograniczeń spowoduje, że wiele z tych firm zakończy swoją działalność — mówi Łukasz Wyrzykowski.
Jego zdaniem, poprawę sytuacji polskiego przemysłu tekstylnego może przynieść jedynie zdynamizowanie całej gospodarki.
— Błędem jest także upatrywanie przyczyn upadku polskiego przemysłu tekstylnego w imporcie odzieży używanej. Takie podejście może świadczyć o ignorancji rządzących. Moim zdaniem, powodem kiepskiej kondycji polskich producentów odzieży jest zaniedbanie handlu ze Wschodem — mówi Łukasz Wyrzykowski.