RPP jednak nie zdecydowała się na redukcję stóp procentowych

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2001-09-26 16:23

Wbrew nadziejom analityków, ale zgodnie z oczekiwaniami rynku, Rada Polityki Pieniężnej nie zdecydowała się na redukcję stóp procentowych. Gremium, któremu przewodniczy prezes NBP Leszek Balcerowicz, zlekceważyło dobre dane makroekonomiczne i trendy światowe, koncentrując się na skomplikowanej sytuacji po wyborach oraz problemach budżetowych.

Jak podano w komunikacie po posiedzeniu RPP, na jej decyzję wpłynęła w dużym stopniu obecna sytuacja polityczna, a także niejasna sytuacja wokół budżetu na 2002 rok.

- Nie zmniejszył się w porównaniu do sytuacji z poprzedniego posiedzenia RPP poziom niepewności co do kształtu budżetu na 2002. Przeciwnie, pojawiły się dodatkowe obszary niepewności związane z wysokością deficytu i możliwych podwyżek podatków – napisano w komunikacie.

Rada zapowiedziała, że będzie uważnie śledziła działania rządu nakierowane na naprawę finansów, a szczególną uwagę poświęci „kształtowaniu się deficytu sektora finansów publicznych”. Rada zaznaczyła, że kwestie związane z przyszłorocznym budżetem będą głównym punktem jej obrad podczas najbliższego posiedzenia, planowanego na 3 października.

Z komunikatu wynika, że RPP dostrzega sygnały ożywienia popytu wewnętrznego i wzrostu gospodarki, a „sytuacja na rynku pracy powinna zapobiec istotnemu wzrostowi płac, który mógłby spowodować impuls inflacyjny”. W sierpniu bezrobocie wzrosło w stosunku do lipca i sięgnęło 16 proc., co może wpływać hamująco na wzrost płac.

Inną kwestia jest utrzymywanie się wysokiego poziomu inflacji bazowej w stosunku do CPI. Taka sytuacja oznacza, że spadek inflacji w ostatnich miesiącach jest efektem zniżek cen żywności i ropy naftowej, co w dłuższej perspektywie może mieć negatywne skutki.

- Spadek cen ropy naftowej i cen żywności może mieć charakter przejściowy i w przyszłości wpływać na wzrost inflacji – głosi komunikat RPP.

— Rada poczeka na wyklarowanie się sytuacji politycznej. Na wrześniowym posiedzeniu argumenty natury ekonomicznej zeszły na dalszy plan — mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.

Tymczasem ekonomiści są zgodni, że w Polsce jest miejsce, a nawet potrzeba redukcji stóp.

- W Polsce jest miejsce na redukcję. Świadczą o tym niska inflacja, marazm w produkcji i handlu, rosnące bezrobocie - wylicza Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego.

- Agregaty pieniężne są pod kontrolą, nie ma więc przeszkód dla kolejnej obniżki stóp - dodaje Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG.

Jego zdaniem, polityka monetarna w Polsce powinna być realizowana inaczej.

- Wysokie stopy nie są potrzebne. Wraz ze spadkiem inflacji także oprocentowanie powinno być jak najniższe, by nie szkodzić wzrostowi gospodarczemu - uważa Mirosław Gronicki.

To wszystko jednak argumenty, które znamy nie od dziś. Ich potwierdzeniem są ujawniane przez GUS dane o sytuacji makroekonomicznej: spada dynamika PKB oraz inflacja, produkcja niemal w ogólne nie rośnie, wzrasta za to skłonność do oszczędzania i bezrobocie.

Przed posiedzeniem RPP pojawiły się też argumenty zewnętrzne, przemawiające za redukcją stóp. W obawie przed globalną recesją banki centralne ważniejszych gospodarek świata na masową skalę obniżały oprocentowanie. RPP nie chciała jednak iść ich śladem.

- Za wcześnie, by mówić o globalnej recesji. Co prawda ataki zwiększają ryzyko jej wystąpienia, ale to kwestia dłuższego okresu - twierdzi Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Mirosław Gronicki zwraca uwagę na bardzo wysokie realne stopy procentowe.

- Dysparytet stóp procentowych między Polską a całym światem i tak był duży, teraz staje się jeszcze większy. Z drugiej strony nie widać impulsów inflacyjnych, które mogą być skutkiem ataków, więc nie ma się czego obawiać - mówi Mirosław Gronicki.

Ale RPP nie zwróciła uwagi na sytuację na świecie, twierdząc, że Polska to nie Ameryka:

- Widzę dwie zasadnicze różnice pomiędzy nami a krajami obniżającymi stopy. Po pierwsze stopy obniżają kraje mające niską inflację, a ich celem jest pobudzenie rozwoju. W Polsce natomiast mamy proces dezinflacji, a bezkrytyczne naśladowanie działań innych może zagrozić walce z inflacją. Po drugie w USA połowa majątku gospodarstw domowych jest ulokowana na giełdach, a możliwość załamania na Wall Street spowoduje spadek dynamiki wydatków konsumpcyjnych społeczeństwa. Działania zachodnich banków centralnych mają na celu powstrzymanie negatywnych trendów poprzez pobudzenie popytu. W Polsce taka sytuacja nie występuje – powiedział nam Bogusław Grabowski, członek RPP.

Co nie zmienia faktu, że redukcje są możliwe, choćby już w październiku. Warunkiem jest silny rząd i dobry program naprawczy finansów publicznych.

— Do połowy 2002 roku prawie pewna jest redukcja stóp procentowych o mniej więcej 450 punktów bazowych. Jeszcze w tym roku oczekuję obniżki o 150-200 punktów — prognozuje Janusz Jankowiak.

Wiktor Krzyżanowski, [email protected]