RPP: nie robimy zamachu na kasę państwową

Paweł Kubisiak
opublikowano: 2001-11-08 19:49

Członkowie Rady Polityki Pieniężnej, którzy wystąpili do sądu z pozwem o podwyższenie dochodów uważają, że upominając się o respektowanie zasad ustalania ich wynagrodzeń, dążą do przestrzegania prawa, a nie do zamachu na dochody państwa – podał PAP.

W czwartek sześcioro członków RPP, którzy wcześniej wystąpili z pozwem do sądu o zrównanie ich dochodów z dochodami wiceprezesów Narodowego Banku Polskiego, wydało oświadczenie. Napisano w nim, że opinie mediów i polityków są dalekie od faktycznej materii prawnej ich pozwu. Członkowie RPP wyrazili oburzenie, że niektórzy politycy podważają procedury prawne, a medialna debata ma charakter emocjonalny.

- Nie wydaje nam się normalne w ogóle, a w państwie prawnym w szczególności, aby wystąpienie na drogę sądową w sprawie prawidłowości stosowania ustawy uznawane było za naganne, lub nieetyczne. Co więcej, nie powinno być to wykorzystywane jako pretekst do zmian prawnych podważających niezależność banku centralnego – napisali członkowie RPP. Nie zgadzają się też z poglądem, że należało wystąpić do sądu w bardziej fortunnym momencie. - Zrobiliśmy to wtedy, gdy propozycja ugody kompletnie nie powiodła się - napisało sześcioro członków RPP.

Konflikt trwa już od czerwca, gdy NBP ujawnił zarobki zarządu. Bank centralny poinformował, że prezes NBP zarabiał w 2000 roku miesięcznie 45.500 zł, wiceprezesi od 33.700 do36.200 zł, a członkowie RPP 25.800 zł. Ujawnienie zarobków zarządu NBP wywołało konflikt z członkami RPP, którzy uważają, że poprzedni zarząd banku centralnego ukrył przed nimi faktyczną wysokość płac.

Żądania RPP stały się pretekstem dla parlamentarzystów do ograniczenia zarobków w banku centralnym. Unia Pracy złożyła we wtorek w Sejmie projekt nowelizacji tzw. ustawy kominowej, który przewiduje ograniczenie pensji kierownictwa NBP i członków RPP. W czwartek sejmowa komisja finansów publicznych przyjęła poprawkę zmierzającą do usunięcia z ustawy o NBP zapisu mówiącego, że wynagrodzenia w banku centralnym opierają się na przeciętnej płacy w sektorze bankowym.

Ostrymi atakami na osoby odpowiedzialne za politykę monetarną zdumiony jest Prezes NBP. Szef banku centralnego po zamrożeniu w tym roku wynagrodzeń i rezygnacji z comiesięcznej nagrody zarabia 34.400 zł - poinformował na konferencji prasowej Leszek Balcerowicz. Dyskusja, która się obecnie toczy, to część kampanii oszczerstw, pomówień, czy wręcz kampanii nienawiści – dodał szef NBP.

PK